Jechał pijany, na zakazie i potrącił pieszego. Sąd szybko go wypuścił
Podczas rutynowej kontroli policjanci z Żagania wyczuli woń alkoholu od 68-letniego kierowcy. Jak się okazało, miał on też już aktywny zakaz prowadzenia. Wobec mężczyzny zastosowano przyspieszony tryb postępowania. Tylko co z tego, skoro szybko wyszedł na wolność?
Polskie przepisy o jeździe pod wpływem alkoholu są surowe, a niebawem zostaną jeszcze zaostrzone. Kłopot jednak w tym, że trzeba je egzekwować. Mogłoby się wydawać, że w przypadku, który miał miejsce w Żaganiu, sprawa będzie pod tym względem wręcz modelowa. Tamtejsi policjanci zatrzymali do kontroli Volkswagena. Od razu wyczuli zapach alkoholu od kierującego nim mężczyzny. Jak się szybko okazało miał on w organizmie blisko 0,5 prom., a to była tylko część jego przewinień.
Szybkie sprawdzenie danych 68-latka w systemie wystarczyło, by policjanci dowiedzieli się, że mężczyzna wsiadł za kierownicę nie tylko w stanie po użyciu alkoholu, ale też mimo obowiązującego go sądowego zakazu prowadzenia pojazdów. I to jednak nie był koniec. Dzień wcześniej w niedalekiej Iłowej doszło do potrącenia pieszego. Sprawca, jadący Volkswagenem, uciekł z miejsca zdarzenia. Policjanci skojarzyli te sprawy i okazało się, że trafili w sedno. 68-latek przyznał się do winy.
Fiat Grande Panda z bliska. Zabawny, wygodny i plastikowy
Wobec tak poważnych przypadków złamania prawa wobec mężczyzny zastosowano przyspieszony tryb orzekania, w którym zatrzymany staje przed sądem w ciągu 48 godzin. Tak też się stało. Czyli system działa? Finał sprawy może być dla niektórych zaskakujący.
Za złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów grozi od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Rzecz jednak w tym, że kara więzienia nie musi być orzekana, a jedynie może. I tak właśnie było w tym przypadku. Jak informuje policja, 68-latek usłyszał wyrok - "dwuletni zakaz kierowania wszelkimi pojazdami mechanicznymi oraz grzywnę w wysokości 5 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym".
Mężczyzna osobno będzie sądzony za potrącenie pieszego i ucieczkę z miejsca zdarzenia. Na razie chodzi jednak wolno, choć sam udowodnił, że zagraża innym uczestnikom ruchu. Tym razem zakazu prowadzenia już na pewno nie złamie, prawda?