Policja przyjechała na stację paliw. Właśnie wtedy, gdy zaczęło płonąć auto
Patrol policji zabezpieczający przejazd kibiców piłkarskich wjechał na stację paliw przy autostradzie A1 z doskonałym wyczuciem czasu. Tym razem mundurowi nie musieli walczyć z odzianymi w dresy miłośnikami szlachetnej rywalizacji, ale z pożarem samochodu.
Pożar samochodu to niebezpieczne i stresujące zdarzenie. Jeśli jednak dochodzi do niego na stacji paliw, skutki mogą być bardzo poważne. Zmagania z takim zagrożeniem pokazuje film nagrany za pomocą kamery noszonej na mundurze przez jednego z policjantów prewencji łódzkiej policji. Mundurowi, którzy "opiekowali się" kibicami piłkarskimi, wjechali na stację paliw przy autostradzie A1 na MOP-ie Stobiecko Szlacheckie. Gdy tylko wysiedli z radiowozu, zorientowali się, że dzieje się coś złego.
Z jednego z zaparkowanych na terenie stacji samochodów zaczął się wydobywać dym, a zaraz potem ogień. Sytuacja była bardzo poważna, bo auto stało w niewielkiej odległości od dystrybutorów paliwa. Policjanci natychmiast przystąpili do akcji i trzeba przyznać, że odznaczyli się rozwagą. Nie sięgnęli po gaśnice będące na wyposażeniu radiowozu, ale po te, które stoją przy pylonach. To większe urządzenia, dające wyższą szansę na opanowanie sytuacji.
Policjanci rozpoczęli gaszenie samochodu, a jego właściciel zadzwonił na numer alarmowy. Niestety ze względu na towarzyszące zdarzeniu emocje nie był w stanie przekazać straży pożarnej wszystkich potrzebnych informacji. Rozmowę dokończył jeden z policjantów, który przejął telefon od kierowcy płonącego auta i podał dokładną lokalizację pożaru.
Płomień udało się zdusić, zanim ten zdążył się na dobre rozprzestrzenić. Przybyli na miejsce strażacy musieli jednak upewnić się, że sytuacja jest opanowana, a samochód zabezpieczony. Jak informuje łódzka policja, nikt nie odniósł obrażeń.