Opel odświeżył Astrę. Kosmetyka, ale wyraźna
Opel Astra, niegdyś bardzo popularny i lubiany w Polsce samochód, przeszedł facelifting. Różnice w stosunku do dotychczasowego wydania są kosmetyczne, ale wystarczające, by podkreślić, że mamy do czynienia z kolejną iteracją modelu.
Nowy zderzak, atrapa chłodnicy i zmodyfikowane oświetlenie to elementy, które definiują Astrę po liftingu. Te pozornie kosmetyczne zmiany sprawiły, że samochód prezentuje się zauważalnie inaczej. Spora w tym zasługa świetlnych listew zamontowanych w grillu, tworzących spójną całość ze światłami do jazdy dziennej.
Producent zastosował tu nowe reflektory adaptacyjne z ponad 50 tysiącami elementów, które mają zapewnić szybszą reakcję przy wycinaniu fragmentów wiązki i zapewnić jeszcze lepszą jakość oświetlenia.
Dodano też moduł doświetlania zakrętów, który działa w zależności od kąta skrętu. LED-y automatycznie przygasają, by ograniczyć odbicia od znaków, a w złej pogodzie zmniejszają olśnienie na mokrej nawierzchni.
Kabina w dużej mierze pozostaje bez zmian, ale standardem stają się wygodniejsze siedzenia Intelli-Seats. Mają centralne wycięcie zmniejszające nacisk na kość ogonową, a tapicerkę wykonano w całości z materiałów z recyklingu. W opcji dostępne są też fotele z masażem, pamięcią ustawień i regulowanym podparciem lędźwi.
Astra zachowuje dotychczasowe jednostki spalinowe i hybrydowe, a jedyne zmiany dotyczą odmiany elektrycznej - użyteczna pojemność baterii wzrosła do 55,4 kWh, co przekłada się na 454 km zasięgu według norm WLTP. To o 34 km więcej niż dotychczas. Nowością jest funkcja V2L, pozwalająca zasilać zewnętrze urządzenia prądem zgromadzonym w akumulatorze trakcyjnym.
Odświeżona Astra w obu wersjach nadwozia zadebiutuje na Brussels Motor Show 2026już 9 stycznia.