Premiera GLA po face liftingu nastąpi 9 stycznia, podczas salonu w Detroit. Na podstawie pierwszej fotografii można stwierdzić, że rewolucji nie będzie. Nic dziwnego, gdyż mimo upływu lat, crossover Mercedesa nadal wygląda świeżo i nowocześnie. Lifting powinien jeszcze poprawić sytuację, nadając nadwoziu większej elegancji i dojrzałości.
Aby osiągnąć taki efekt styliści zdecydowali się na przeprojektowanie reflektorów, atrapy chłodnicy, zderzaka i świateł przeciwmgielnych. Tyle w kwestii przodu, choć tył został zapewne poddany podobnym, kosmetycznym zabiegom. Na fotografie musimy jednak jeszcze poczekać. Pojawią się one nie później niż 9 stycznia, wraz z innymi szczegółami dotyczącymi zmian, jakie zafundowano GLA w ramach liftingu.
Nietrudno domyślić się, że w parze z poprawkami nadwozia, pójdą także nowości w kabinie, w postaci zaktualizowanego systemu multimedialnego i wzbogaconego wyposażenia. Szczególnie tego z zakresu bezpieczeństwa czynnego. W ciemno można stawiać także na nowe opcje wykończenia wnętrza oraz uzupełnioną gamę felg, czy lakierów nadwozia.
Choć do premiery pozostało zaledwie kilka dni, Mercedes nadal milczy w kwestii ewentualnych zmian technicznych, co oznacza, że albo takowych nie przewiduje, albo nie będą one znaczące. W Europie GLA jest oferowany z bogatą gamą silników. W USA natomiast, klienci mogli wybrać wyłącznie dwulitrówkę w dwóch wariantach mocy: 208 KM lub 375 KM. Nieoficjalnie mówi się, że po liftingu oferta dla Stanów Zjednoczonych zostanie poszerzona.
Odpowiedź poznamy już 9 stycznia, ponieważ w Detroit zadebiutuje amerykańskie wydanie GLA. Na europejską odmianę trzeba będzie poczekać do marca, a dokładniej do salonu w Genewie. Najbliższa premiera w Detroit będzie więc dopiero przedsmakiem tego, na co będą mogli liczyć klienci ze Starego Kontynentu.