Chociaż ciepłe wnętrze i odparowane szyby są kuszące, rozgrzewanie auta na postoju ma kilka wad - po pierwsze, wiąże się ze zwiększoną emisją zanieczyszczeń, za co możemy dostać mandat w wysokości 100 zł (jeśli postój trwa dłużej niż 1 min). Do tego cały proces może szkodzić samemu silnikowi.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEORytm miejsca. Mazda CX-60
Praca jednostki na postoju wiąże się z jego działaniem na bogatej mieszance paliwowej, co oznacza, że do cylindrów trafia nadmiar paliwa. Silnik natomiast jest projektowany, by pracować pod obciążeniem (czyli w trakcie jazdy).
Całość prowadzi do tworzenia się nagaru, który osadza się na elementach silnika i układzie dolotowym. Problem jest szczególnie zauważalny w silnikach z bezpośrednim wtryskiem paliwa. Z kolei dodatkowa emisja cząstek sadzy może zatykać filtr DPF/GPF (a więc także filtr występujący w silnikach benzynowych).
Zimny silnik oznacza też gorsze spasowanie podzespołów - nadmiar paliwa przedostaje się przez nieszczelne pierścienie tłokowe do oleju silnikowego rozcieńczając go. Jeśli dodamy do tego wodę kondensującą się na zimnych metalowych powierzchniach, łatwiej będzie zerwać film olejowy, co oznacza krok w kierunku zatarcia silnika.
Ponadto, elementy rozrządu na zimnym silniku nie są odpowiednio napięte, co przyspiesza proces zużywania się łańcucha, ślizgów i kół zębatych. Wiadome jest, że pokonywanie krótkich odcinków bardzo temu szkodzi. Nie inaczej jest z pracą zimnego silnika na postoju.
Ostatecznie najlepszym rozwiązaniem jest rozpoczęcie jazdy zaraz po uruchomieniu silnika. Oczywiście zimą warto dać silnikowi chwilę na rozprowadzenie oleju, ale powinna to być właśnie chwila, a nie 5-10 min. Jeśli silnik nie nagrzewa się szybko w trakcie jazdy, może to sugerować awarię termostatu, co wymaga diagnozy i naprawy.