Od 3 marca 2026 r. policja obligatoryjnie zatrzymuje na trzy miesiące prawo jazdy za przekroczenie o ponad 50 km/h limitu prędkości poza obszarem zabudowanym na dwukierunkowej drodze dwujezdniowej. Mogłoby się wydawać, że takie przypadki są bardzo rzadkie, bo na zwykłej drodze krajowej, przy ograniczeniu do 90 km/h, trzeba jechać przynajmniej 140 km/h, a to – delikatnie rzecz ujmując – nie jest zbyt rozsądne.
W rzeczywistości jednak na pierwszy przypadek kierowcy, który na trzy miesiące stracił prawo jazdy, nie trzeba było czekać zbyt długo. Już kilka godzin po wejściu w życie nowej regulacji takiego delikwenta przyłapała pomorska policja.
Do zdarzenia doszło na trasie Suchorze – Jezierze. W miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 90 km/h, policjanci w radiowozie z wideorejestratorem napotkali kierowcę, który – według wskazania urządzenia – pędził aż 143 km/h. W teorii za taką prędkość mógłby dostać mandat na autostradzie. Na zwykłej "krajówce" o jednej jezdni efekt mógł być tylko jeden.
Mężczyźnie na trzy miesiące zatrzymano prawo jazdy. Do tego nałożono na niego mandat w wysokości 1500 zł oraz 13 punktów karnych. Zaskakujące może być to, kto został pierwszym "szczęśliwcem" objętym nowymi przepisami. Nie był to żaden dwudziestolatek, a 72-letni mężczyzna. No cóż, rozsądek nie zawsze przychodzi z wiekiem.