WAŻNE
TERAZ

Kulisy spotkania Kaczyński-Morawiecki na Nowogrodzkiej

Nikt nie chce tych aut. Trudno uwierzyć, że jeszcze się nie sprzedały

Kilkuletnie auta zalegające w salonach nie należą do rzadkości. Zazwyczaj są to niezbyt popularne modele, ale zdarzają się też wyjątki, które zdecydowanie zaskakują. Aż trudno uwierzyć, że te samochody jeszcze się nie sprzedały.

Toyota Corolla FaceliftingToyota Corolla Facelifting
Źródło zdjęć: © WP | Toyota
Aleksander Ruciński

Czytając komentarze w sieci, także te pod naszymi artykułami, można dojść do wniosku, że dobrze wyceniony, niezawodny, nieskomplikowany samochód z prostym benzynowym silnikiem to dla wielu motoryzacyjny Święty Graal. Problem w tym, że takich aut już nie ma. Ale czy na pewno?

Wystarczy przejrzeć popularne serwisy ogłoszeniowe, by dojść do odmiennego wniosku. Okazuje się, że takie samochody istnieją, ale... nikt ich nie chce. To zaskakujące, szczególnie że mówimy o najpopularniejszym samochodzie w Polsce, czyli Toyocie Corolli, tyle że w niezbyt popularnej wersji.

Większość klientów decydujących się na Toyotę stawia bowiem na hybrydy. Tymczasem jeszcze niedawno w oficjalnych cennikach Corolli można było znaleźć w pełni spalinową alternatywę napędzaną 125-konnym, wolnossącym silnikiem 1.6. Z cenników te auta już zniknęły, ale wciąż są dostępne w salonach. Niektóre mają już 2 lata i nadal czekają na klientów.

Znalezienie fabrycznie nowej, salonowej Corolli z benzynowym silnikiem nie stanowi żadnego problemu, pod warunkiem akceptacji faktu, że auto pochodzi z rocznika 2024, a nierzadko jest też zarejestrowane na dealera. Egzemplarze wystawione w ogłoszeniach nie zachwycają też kolorystyką - przeważają biele i szarości.

Zrzut ekranu z ogłoszenia
Zrzut ekranu z ogłoszenia © otomoto

Wszystko rekompensują jednak ceny startujące już od 92,9 tys. zł. Tyle trzeba zapłacić za białego sedana wystawionego przez dealera ze Zgłobic. Auto ma m.in kamerę cofania, aluminiowe felgi, aktywny tempomat i tylko 15 km przebiegu, ale z uwagi na rocznik i fakt, że zostało już zarejestrowane, jest sprzedawane jako używane.

W kwocie do 100 tys. zł jest jednak w czym wybierać - zdarzają się nawet sztuki z automatyczną skrzynią biegów - jak srebrny egzemplarz z Izabelina, sprzedawany za 96,9 tys. zł. Taka kwota za kompaktowego sedana renomowanej marki to w dzisiejszych czasach niezła okazja. Pytanie tylko, dlaczego nie ma chętnych, by z niej skorzystać?

Zrzut ekranu z ogłoszenia
Zrzut ekranu z ogłoszenia © Otomoto

Cóż...wygląda na to, że proste auta z "normalnym" napędem są jedynie marzeniem internetowych komentatorów, a prawdziwi klienci dokonują zupełnie innych wyborów. Zdziwieni?

Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ