Nie mogli uruchomić auta, więc ukradli akumulator z innego samochodu
Dwaj mieszkańcy Legnicy nie popisali się umiejętnością rozsądnego rozwiązywania sytuacji problemowej. Gdy przez wyładowany akumulator nie mogli uruchomić samochodu, postanowili wejść na przestępczą drogę.
Co robisz, gdy twoje auto zimową porą nie chce zapalić? Najbardziej oczywiste odpowiedzi to poszukiwanie kogoś, kto za pomocą kabli pomoże ci uruchomić auto lub telefon na pomoc drogową albo do firmy taksówkarskiej, która oferuje usługę "odpalania" silnika. Dwaj mieszkańcy Legnicy wpadli jednak na inny koncept. Postanowili znaleźć akumulator w pobliżu.
Mężczyźni w wieku 36 i 42 lat, wraz z towarzyszącą im 25-latką, włamali się do podziemnego parkingu i zaczęli łapać za klamki aut licząc na to, że znajdą niezamknięty pojazd. Nie przeliczyli się. W ten sposób ukradli akumulator, który miał im posłużyć do uruchomienia własnego auta. To jednak nie wszystko.
Lamborghini Temerario: tak brzmi silnik przy 10 tys. obr./min!
Skoro już byli "na fali", to postanowili nie spoczywać na laurach. Eskapada do podziemnego parkingu zaowocowała kradzieżą 1500 zł pozostawionych w zaparkowanym samochodzie. Jak się później okazało, tej samej nocy mężczyźni okradli dwie altany ogrodowe. Wynieśli z nich przewody elektryczne, narzędzia i wózek transportowy. Zapewne liczyli na bezkarność. Pomylili się.
Sprawcy wiedzieli, że teren ich "łowów" jest objęty monitoringiem. Na czas włamania zakryli więc twarze. Wbrew ich przypuszczeniom policji udało się wytypować zamaskowanych sprawców i zatrzymać ich. Akumulator, który był powodem całej złodziejskiej eskapady, trafił w ręce prawowitego właściciela. Sprawcom za kradzież z włamaniem grozi do 10 lat pozbawienia wolności.