Napięcia na linii Stellantis - włoski rząd doprowadziły do oficjalnego spotkania obu stron. 14 listopada w Rzymie zorganizowano konferencję z udziałem przedstawicieli koncernu i reprezentantów związków zawodowych. Wszystkiemu przewodniczył włoski minister przemysłu, Adolfo Urso.
Głównym tematem konferencji był wyraźny spadek produkcji we włoskich fabrykach Stellantisu i związane z tym zagrożenia. Pracownicy od dłuższego czasu obawiają się widma zwolnień, a nawet likwidacji niektórych fabryk.
Związki zawodowe FIM-CISL przewidują, że rok 2024 zakończy się z roczną produkcją na poziomie poniżej 500 tys. aut. Będzie to najgorszy wynik w historii włoskiego przemysłu od 1958 roku. Przedstawiciele Stellantisu obiecują jednak, że nie spowoduje to drastycznych decyzji.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Opel Astra po liftingu - nie wszystkie zmiany są dobre
– Stellantis nie zamierza zamykać żadnych zakładów we Włoszech, tak jak nie ma zamiaru przeprowadzać zwolnień grupowych – powiedział Giuseppe Manca, dyrektor Stellantisu ds. kadr.
Informacja z pewnością uspokoi włoskich pracowników. Nie rozwiąże jednak głównego problemu, jakim jest wyraźny spadek popytu na auta produkowane we Włoszech.