Najmniejszy aston martin na sprzedaż. Używany cygnet kosztuje więcej, niż gdy był nowy

Ten duży grill to nie dzieło domorosłego tunera - to znak rozpoznawczy Astona Martina
Ten duży grill to nie dzieło domorosłego tunera - to znak rozpoznawczy Astona Martina
Źródło zdjęć: © fot. Aston Martin Works
Filip Buliński

28.10.2020 11:38, aktual.: 16.03.2023 15:47

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Wiele egzotycznych marek, miało w swojej historii pewne... epizody. Jak np. Aston Martin, który w 2011 roku z modelem Cygnet. Produkcję zakończono wcześniej, niż planowano, przez co powstało łącznie ok. 300 sztuk, a jeden z nich jest na sprzedaż. Uprzedzam, że nie należy do grona "okazji".

Który Aston Martin najbardziej zapada w pamięć? Kosmiczny Valkyrie? A może koncepcyjny Bulldog? A co powiecie na… Cygneta? Fani motoryzacji zapewne dobrze znają ten mały "wypadek przy pracy", chociaż Aston Martin, wprowadzając go do swojej gamy modelowej, doskonale wiedział co robi.

Wszystkiemu winne były nowe normy emisji spalin w 2012 r. dotyczące łącznej emisji dwutlenku węgla wszystkich modeli danego producenta. Brytyjczycy nie mogli pochwalić się zbyt ekologicznymi autami, więc potrzebowali szybko jakiejś przeciwwagi — dlatego nawiązali współpracę z Toyotą. Model Cygnet to nic innego jak wieczorowo przebrany model iQ.

Aston Martin czy Toyota, oto jest pytanie
Aston Martin czy Toyota, oto jest pytanie© fot. Aston Martin Works

Aston Martin zmodyfikował przednią część auta, m.in. wymieniając reflektory czy umieszczając tam wielką, charakterystyczną dla marki atrapę chłodnicy, oraz tył, gdzie znalazły się inne światła. Na masce dodano wloty powietrza, a na błotnikach – skrzela. Bez ingerencji nie pozostało także wnętrze – twarde i nieco tanio wyglądający środek został wręcz zalany skórą, a gdzieniegdzie znalazła się też alcantara oraz aluminium. Oczywiście we wszystkich możliwych miejscach znalazły się także znaczki marki. Początkowo Aston Martin planował wyprodukowanie 4 tys. egzemplarzy, ale pierwszeństwo w zakupie mieli dotychczasowi klienci marki. Ostatecznie montaż zatrzymał się w 2013 roku na ok. 300 sztukach.

Wystawiony na sprzedaż przez Aston Martin Works w Buckinghamshire egzemplarz można więc określić mianem "kolekcjonerskiego". Pochodzi z 2012 roku i przez 8 lat przejechał tylko 12 tys. mil (ok. 19 tys. km). Srebrny maluch został wykończony brązową skórą z kontrastującymi przeszyciami i wyposażony jest m.in. w tylne czujniki parkowania, 16-calowe felgi, bezstopniową przekładnię CVT – iście luksusowo.

Aston Martin robił co mógł, by nadać blasku nieco tandetnemu wnętrzu Toyoty iQ
Aston Martin robił co mógł, by nadać blasku nieco tandetnemu wnętrzu Toyoty iQ© fot. Aston Martin Works

Pod maską pracuje jedyny dostępny silnik – benzynowa, 4-cylindrowa jednostka 1.33 z iQ generuje zaledwie 98 KM i 125 Nm. Nietrudno się domyślić, że przyspieszenie do setki mało ma wspólnego z pozostałymi modelami Astona i wynosi blisko 12 s. Prędkość maksymalna? 170 km/h, choć na takiego malucha, to i tak sporo.

Na ile został wyceniony ten "poszukiwany" i "unikatowy" Aston Martin? Cena nie jest niska i wynosi aż 36 950 funtów (ok. 188,5 tys. zł). To więcej, niż samochód kosztował, gdy był nowy (ok. 150 tys. zł). Mało tego, za podobną kwotę można wyrwać nawet nieco bardziej wiekowe, ale znacznie bardziej rasowe modelu marki, jak np. V8 Vantage czy DB7. Aha, i będą one miały kierownicę po "właściwej" stronie, bo sprzedawany Cygnet dostosowany jest do ruchu lewostronnego.

  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
[1/8]
Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (1)