Specjaliści z Brabusa podjęli się karkołomnego zadania polegającego na poprawieniu ideału. Mamy bowiem do czynienia z motoryzacyjną legendą, którą już fabrycznie poprawiono i uczyniono jeszcze bardziej spektakularną. Jakie "fajerwerki" można wiec zastosować w takim przypadku? Oczywiście większą moc, bo tej nigdy za wiele.
W ten sposób 5,5-litrowe, podwójnie doładowane V8, zamiast 571 KM generuje aż 700 KM mocy i 960 Nm maksymalnego momentu obrotowego. To imponujące wartości, które dobrze korelują z potężnym, mocno podniesionym nadwoziem. Duży prześwit i terenowy charakter nie wpływają jednak na ograniczenie osiągów. Setka pojawia się na liczniku po niecałych pięciu sekundach, a prędkość maksymalna wynosi 210 km/h.
Warto wspomnieć, że jest to wynik zastosowania elektronicznego limitera z uwagi na opony, które mogłyby nie wytrzymać szybszej jazdy. Na tym jednak nie koniec. Podniesiona moc stanowi tu dodatkową, ale niejedyną atrakcję. G63 zyskało też kilka interesujących dodatków takich jak chociażby dodatkowe oświetlenie na dachu, czy osłony podwozia i nadwozia. Wisienką na torcie są czarne felgi o średnicy 22 cali.
Zmiany przeprowadzono również we wnętrzu. Kabina stała się bardziej luksusowa dzięki pikowanej, skórzanej tapicerce w odcieniach brązu i czerni. Nie brakuje też drewna i włókna węglowego. Terenówka, samochód sportowy i luksusowy w jednym. Niestety takie połączenie nie jest tanie. Powstanie tylko 10 sztuk, a każda z nich ma kosztować 209 tysięcy euro, czyli niemal 900 tysięcy złotych.