Małe lusterko po stronie pasażera to nie absurd. Niemieccy producenci mieli plan

Michał Zieliński
Passat W8 miał budzić respekt, ale widząc go w lusterku nie sposób nie wybuchnąć śmiechem na widok małego lusterka.Passat W8 miał budzić respekt, ale widząc go w lusterku nie sposób nie wybuchnąć śmiechem na widok małego lusterka.
Źródło zdjęć: © Fot. Materiały prasowe/Volkswagen

Japończycy mieli swoje lusterka nad przednimi kołami, ale Europejczycy nie próżnowali. Jeszcze pod koniec XX wieku można było dostać auto z malutkim lusterkiem po stronie pasażera. Powód nie był tak oczywisty, jak w pierwszym przypadku.

W Kraju Kwitnącej Wiśni to prawo wymagało, by lusterka były w takim, a nie innym miejscu. Logiczne czy nie, tak po prostu trzeba było to robić. Zarówno Volkswagen, jak i Audi miały małe lusterka z prawej strony z własnej, nieprzymuszonej woli. Choć nie ma nigdzie oficjalnego powodu, dlaczego zdecydowali się na tak nieestetyczne rozwiązanie, istnieje pewna teoria, która ma sens.

Aby ją zrozumieć trzeba przyjrzeć się europejskim miastom. A te były wtedy zupełnie nieprzystosowane do rosnącej liczby samochodów. Stąd niemieccy producenci mieli mieć pomysł: montowali małe lusterka po stronie pasażera, by w efekcie auta były węższe. Rozwiązanie genialne w swojej prostocie.

W124, klasyk. Oczywiście z małym lusterkiem.
W124, klasyk. Oczywiście z małym lusterkiem. © Fot. Materiały prasowe/Mercedes

Na ten powód powołuje się serwis Jalopnik i ja im wierzę. Tłumaczy to też, dlaczego malutkie lusterka zniknęły. Dzisiaj w większości aut składa się je elektrycznie, więc gdy przychodzi do wjechania w wąską bramę, można je szybko złożyć. Ma to sens.

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY