Ma szyby na korbkę. Amerykanie pokazali taniego pickupa
Slate, amerykański projekt taniego auta zapowiedziany w 2025 r., zaczyna nabierać ostatecznych kształtów. Producent właśnie ogłosił specyfikację i ceny. Niestety jest drożej niż miało być.
Slate to praktyczny i do bólu prosty samochód elektryczny, mający odpowiadać na potrzeby mniej wymagających klientów. Jego największe zalety stanowią: nieskomplikowana konstrukcja, możliwości przewozowe i niska cena. Choć ta nie jest aż tak niska, jak przewidywano.
W 2025 r. producent obiecywał wyjściowo 20 tys. dolarów, podczas gdy wersja produkcyjna startuje od kwoty 24 950 dolarów za pickupa i 29 950 dolarów za zamkniętego SUV-a.
W obu przypadkach dostajemy elektryczny silnik o mocy 201 KM i akumulator o pojemności 65 kWh, który zgodnie z deklaracjami producenta pozwala przejechać do 400 km na jednym ładowaniu. Auto nie jest wyjątkowo szybkie, ale osiągi nie rozczarowują - pierwsza setka pojawia się na liczniku po 8 s, a prędkość maksymalna wynosi 144 km/h.
Pickup waży około 1850 kg, a SUV 100 kg więcej, natomiast ładowność wynosi odpowiednio 700 kg i 570 kg. Nieźle, choć jak na auto o użytkowym zacięciu nie są to imponujące wyniki.
Przedstawiciele Slate twierdzą, że stworzyli auto "dla milionów ciężko pracujących ludzi potrzebujących pojazdu, który dostosuje się do zmiennych potrzeb bez rujnowania budżetu".
Samochód jest dość ubogo wyposażony - ma szyby na korbkę i klasyczne przyciski zamiast rozbudowanych multimediów, ale jednocześnie oferuje szerokie możliwości personalizacji i łatwe naprawy.
Część elementów wyposażenia ma być dostępna w formie akcesoriów. W ofercie pojawią się systemy stereo, bagażniki dachowe czy pokrowce na siedzenia. Slate zapowiada też ponad 100 różnych oklein, ponieważ domyślnie wszystkie egzemplarze będą szare.