Błąd podczas korzystania z klimatyzacji. Potem chorują w środku lata

Podczas letnich upałów klimatyzacja jest niezbędna, ale źle używana może szybko zemścić się na zdrowiu. Jak unikać błędów?

Przy takiej temperaturze warto skorzystać z zasady ostatnich kilometrówPrzy takiej temperaturze warto skorzystać z zasady ostatnich kilometrów
Źródło zdjęć: © Tomasz Budzik
Tomasz BudzikAleksander Ruciński
Drapanie w gardle, suchość w przełyku, katar, a czasem nawet gorączka — takie objawy mogą pojawić się nie dlatego, że "coś złapaliśmy", ale przez nieumiejętne korzystanie z klimatyzacji w aucie. Najczęściej problem zaczyna się od ustawiania w kabinie zbyt niskiej temperatury, chłodzenia "prosto w twarz" oraz braku schładzania organizmu przed wyjściem z samochodu zgodnie z zasadą ostatnich kilometrów. Najpierw warto przyjrzeć się ustawieniom temperatury.

Temperatura w klimatyzacji: nie przesadzaj z chłodem

Klimatyzacja jest dziś standardem, a w nowszych autach często spotyka się system automatyczny, który pozwala precyzyjnie ustawiać warunki w kabinie. Przy krótkich przejazdach bezpieczniej jest nie schodzić z temperaturą zbyt nisko — zalecane jest, by w aucie było maksymalnie o 5 st. Celsjusza mniej niż na zewnątrz. Jeśli więc termometr pokazuje 30 stopni, w kabinie lepiej ustawić około 25 stopni.

Powody są praktyczne. Po pierwsze, podczas krótkiej trasy układ może nie zdążyć skutecznie schłodzić mocno rozgrzanego wnętrza. Po drugie, gdy nawet uda się szybko "zbić" temperaturę, po zatrzymaniu auta wychodzimy z chłodnej kabiny prosto w upał — a właśnie takie gwałtowne przejścia najczęściej kończą się problemami zdrowotnymi. W przypadku dłuższej jazdy, kiedy nie planujemy za chwilę wysiadać, można pozwolić sobie na większą swobodę i ustawić temperaturę, która realnie poprawia komfort.

Zbyt wysoka temperatura w aucie sprzyja szybszemu zmęczeniu, pogarsza koncentrację i osłabia refleks. Komenda Wojewódzka Policji w Bydgoszczy podaje, że czas reakcji kierowcy w samochodzie, w którym panuje 27 st. Celsjusza, jest o 22 proc. dłuższy niż u osoby jadącej przy 21 st. Celsjusza. To różnica, która może mieć znaczenie przy unikaniu wypadku — choć i tu trzeba pamiętać o ważnym "ale".

Gdy jedziemy dłużej z temperaturą w kabinie wyraźnie niższą niż ta na zewnątrz, warto odpowiednio przygotować się do wyjścia z auta. Najlepszym rozwiązaniem jest, by kilka kilometrów przed końcem trasy wyłączyć klimatyzację, pozostawiając delikatny nawiew. Dzięki temu wnętrze zacznie stopniowo ocieplać się do warunków panujących na zewnątrz, a organizm uniknie gwałtownego "zderzenia" z upałem. Ta metoda działa nie tylko na korzyść pasażerów.

Po wyłączeniu klimatyzacji na parowniku — elemencie odpowiadającym za chłodzenie — zaczyna osadzać się wilgoć. Jeśli woda pozostaje w układzie wentylacji, tworzy dobre warunki do rozwoju grzybów, które później mogą negatywnie wpływać na zdrowie. Wcześniejsze wyłączenie chłodzenia i pozostawienie przepływu powietrza pomaga osuszyć parownik i ograniczyć ryzyko takich problemów.

Równie ważne jest to, gdzie kierujemy strumień powietrza. Podstawowa zasada brzmi: nie dmuchaj zimnym powietrzem bezpośrednio w twarz. Chwilowe uczucie ulgi może być kuszące, ale dłuższe chłodzenie w ten sposób często kończy się kłopotami z gardłem albo zatokami. Lepszym rozwiązaniem jest ustawienie nawiewów tak, by powietrze szło na boki — chłód rozłoży się w kabinie bardziej równomiernie, a ryzyko podrażnień będzie mniejsze.

Pomaga też odpowiedni start podróży. Gdy auto stało na słońcu, temperatura we wnętrzu potrafi dojść do 50, a nawet 60 st. Celsjusza. Zamiast od razu uruchamiać klimatyzację, warto najpierw uchylić szyby, przewietrzyć kabinę i dopiero po przejechaniu kilkuset metrów włączyć chłodzenie oraz zamknąć okna. To pozwala szybciej pozbyć się nagrzanego powietrza, a sam układ klimatyzacji nie musi od początku pracować na najwyższym obciążeniu. Klimatyzacja samochodowa znacząco poprawia komfort jazdy, szczególnie w upały — pod warunkiem, że korzystamy z niej rozsądnie.

Zasada ostatnich kilometrów

Jeśli jedziemy od dłuższego czasu, a w samochodzie mamy ustawioną temperaturę znacznie niższą niż ta za oknem, najlepiej na kilka kilometrów przed końcem trasy wyłączyć klimatyzację i utrzymać lekki nawiew. Dzięki temu temperatura w kabinie auta powoli zbliży się do tej, z którą skonfrontujemy się po wyjściu. Unikniemy szoku temperaturowego i choroby.

Taka taktyka jest też dobra dla samego układu klimatyzacji. Po wyłączeniu klimatyzacji na parowniku układu – czyli elemencie, który zapewnia nam przyjemny chłód – zaczyna skraplać się woda. Część tej wilgoci pozostaje w układzie wentylacji, a to już prosta droga do powstania grzybów, które będą negatywnie wpływać na nasze zdrowie. Jeśli wyłączymy klimatyzację na kilka minut przed końcem jazdy, pęd powietrza osuszy parownik i unikniemy problemu.

Mądrze korzystaj z nawiewu i szyb

Pozostaje ostatnia kwestia. Choć to banalne, główną zasadą jest tu kierowanie nawiewów z dala od twarzy. Część rozpalonych upałem osób chce poczuć na twarzy muśnięcie zimna. Jeśli taki stan trwa za długo, mogą pojawić się problemy z gardłem lub zatokami. Jeśli skierujemy nawiewy na bok, klimatyzacja nie przyniesie nam może tak ekspresowego poczucia chłodu, ale za to nie zapłacimy zdrowiem za tę chwilę przyjemności.

Kłopotów unikniemy również, jeśli na początku jazdy w ogóle nie będziemy włączać klimatyzacji. Jeśli kabina jest mocno nagrzana, temperatura we wnętrzu może sięgać 50, a nawet 60 st. Celsjusza. Warto najpierw odsunąć szyby i dopiero po pokonaniu kilkuset metrów włączyć klimatyzację oraz zasunąć szyby. W ten sposób pozbędziemy się mocno nagrzanego powietrza, a sam układ nie będzie musiał tak długo walczyć z upałem, narażając nas przy okazji na przeziębienie.

Samochodowa klimatyzacja to jeden z najbardziej doniosłych wynalazków w świecie motoryzacji. Warto jednak używać jej z głową.

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE