Gumowe paski antystatyczne, zwane też uziemieniem, które sięgały od zderzaka do nawierzchni, były kiedyś niezbędne w każdym aucie. W przypadku osobówek dziś można je spotkać właściwie tylko na nieco starszych samochodach. Wciąż jednak można kupić paski antystatyczne w sklepie – wystarczy ok. 5 zł.
Po co były paski antystatyczne?
Czemu służyły? Paski miały usunąć tzw. efekt kopnięcia podczas dotykania ręką karoserii. Na takie zjawisko skarżyli się użytkownicy pojazdów. Wynikało ono z gromadzenia się z ładunku elektrycznego na karoserii, co można było szczególnie często zaobserwować zimą, gdy powietrze było suche. Jak wtedy działał pasek antystatyczny? Po prostu - miał ułatwić pozbycie się ładunku.
Dlaczego więc dziś paski antystatyczne nie są już używane?
Z bardzo prostego powodu. Nie spełniają w pełni swojej roli. Owszem, odprowadzają z karoserii ładunki elektryczne, jednak podczas jazdy elektryzuje się także ubranie kierowcy i pasażerów. Nawet jeśli ładunki elektrostatyczne zostaną odprowadzone z karoserii pojazdu, to po wyjściu z auta wciąż mamy je na sobie. Ewentualne kopnięcia dalej są więc możliwe.
Paski antystatyczne wciąż są obowiązkowe w przypadku niektórych pojazdów
O ile paski antystatyczne na dobre zniknęły z wyposażenia samochodów osobowych, to jednak nadal są obowiązkowe w przypadku cystern. Tam jednak sprawa jest o wiele poważniejsza niż samo unikanie tzw. efektu kopnięcia. Zastosowanie pasków antystatycznych w cysternach ma uniemożliwić pojawienie się jakiejkolwiek iskry podczas przelewania paliwa. W przeciwnym razie skutki mogłyby być tragiczne.