Jednostki wysokoprężne może i mało palą, ale ich niewłaściwy serwis czy użytkowanie szybko odbije się na portfelu właściciela. Auta z silnikiem Diesla, które są używane w mieście, na krótkich dystansach, mają tendencję do zapychania filtrów DPF. Zamiast jednak je zregenerować (drogo) lub wymienić (jeszcze drożej), właściciele często decydują się na ich całkowite usunięcie. Efekt to większa emisja sadzy i pyłów z rury wydechowej.
O ile jednak kwestia korekty liczników została w miarę dobrze rozwiązana (np. przez spisanie przebiegu przez policjanta), tak już ta dotycząca usuwania DPF dalej pozostaje w szarej strefie.
Samo Ministerstwo Infrastruktury, w odpowiedzi na interpelację dot. eliminowania z ruchu pojazdów emitujących substancje szkodliwe, nie rozwiało wątpliwości. Resort zauważa, że "wprowadzenie dodatkowych sankcji dla osób odpowiedzialnych za zlecanie, oferowanie oraz wykonywanie usługi usunięcia […] z pojazdu urządzeń zamontowanych […] w celu ograniczenia emisji substancji szkodliwych […] wykracza poza właściwość Ministerstwa Infrastruktury".
Policja — podczas cyklicznych akcji SMOG — stara się wyłapywać pojazdy emitujące zbyt dużo cząsteczek sadzy. Auta, które nie przejdą testu dymomierzem, tracą dowód rejestracyjny, a właściciel może być ukarany mandatem w wysokości 300 zł.
Sam resort zauważył jednak, że o ile usuwanie filtrów nielegalne nie jest, tak używanie takiego auta i wyjechanie na drogę już tak. Art. 66 ustawy Prawo o ruchu drogowym mówi, że samochód nie może powodować wydzielania szkodliwych substancji w stopniu przekraczającym wielkości określone w przepisach szczegółowych. Co więcej, wysokie kary określa też Kodeks wykroczeń. Art. 96 wskazuje, że jeśli pojazd "nie jest należycie zaopatrzony", trzeba liczyć się z karą w wysokości 5 tys. zł.
Pojawia się jednak kolejny problem. Policja nie jest w stanie — podczas zwykłej kontroli — sprawdzić, czy filtr został naprawdę usunięty, a problemy ze spalinami nie wynikają z np. "lejących" wtryskiwaczy. Diagności nie mają za to odpowiedniego sprzętu. Jak tłumaczy resort, "na stacjach kontroli pojazdów nie można przeprowadzić wszystkich badań emisji zanieczyszczeń, ponieważ do tego celu niezbędne są wspomniane hamownie silnikowe, a prawodawstwo UE nie nakłada takiego obowiązku".