Aston Martin ograniczył straty, ale dług wciąż rośnie
Aston Martin zanotował kolejną kwartalną stratę mimo wzrostu przychodów. Główny udziałowiec marki, Lawrence Stroll ratuje sytuację kolejnym zastrzykiem gotówki.
Aston Martin poinformował, że strata przed opodatkowaniem w I kwartale 2026 roku wyniosła 65,5 mln funtów, co jest wynikiem nieco lepszym niż rok wcześniej. Niestety równolegle wzrosło zadłużenie netto, które teraz wynosi 1,46 mld funtów. Spółka pozyskała 50 mln funtów od konsorcjum Strolla, by poprawić płynność.
Ogłoszenie tych decyzji wpłynęło na kurs akcji, który wzrósł o ponad 6 proc. To marne pocieszenie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że od debiutu w 2018 r. akcje straciły większość wartości, a tylko w tym roku spadły o ponad jedną trzecią.
Firma pod kierownictwem Adriana Hallmarka robi wszystko, by wygrzebać się z kryzysu, tnąc koszty, redukując etaty i przebudowując gamę. Strategia stopniowo przynosi oczekiwane rezultaty.
Świadczą o tym przychody, które w I kwartale wzrosły o 16 proc. do 270,4 mln funtów, głównie z sprawą sporego zainteresowania topowymi modelami, takimi jak np. Valhalla. Spółka zwraca jednak uwagę na rynkowe trudności, w tym konksekwencje kolnfliktu na Bliskim Wschodzie, który znacząco obniżył popyt w tamtym regionie.