Ciągnął auto kołami do góry. Policjanci szybko poznali powód
W pierwszych dniach nowego roku doszło do nietypowej sytuacji w miejscowości Rząsiny nieopodal Lwówka Śląskiego. Policjanci dostali zawiadomienie o wypadku drogowym, ale gdy dotarli na miejsce, nie zastali tam żadnego pojazdu. Samochód został "uprzątnięty" w nietypowy sposób.
W godzinach popołudniowych 2 stycznia na jednej z ulic Rząsin miało dojść do zdarzenia – mężczyzna wpadł w poślizg i wylądował swoim Fordem w rowie. Policjanci z Lwówka Śląskiego, którzy dotarli na miejsce, nie stwierdzili jednak ani poszkodowanego, ani uszkodzonego pojazdu.
Jak się okazało, zarówno kierujący, jak i jego pojazd znajdowali się 100 m dalej. 32-letni mężczyzna po wpadnięciu do rowu chciał jak najszybciej usunąć swoje auto z miejsca zdarzenia. Poprosił o pomoc inną osobę. Ta, wykorzystując swój samochód, wyciągnęła Forda z rowu, a następnie holowała go po drodze. Uszkodzony pojazd sunął dachem po asfalcie.
Spieszył się po pijackiej jeździe. Auto odholował ciągnąc je na dachu
Szybko wyszło na jaw skąd pośpiech 32-latka. Po przebadaniu alkomatem okazało się, że mężczyzna wydmuchał 1,5 promila alkoholu. W związku z tym został on zatrzymany i osadzony w celi. Kierujący usłyszał zarzuty, do których się przyznał. Za swoje czyny grozi mu do 3 lat więzienia.