Gordon Murray przywrócił do życia drogowe F1. GMA S1 też ma V12, manuala i trzy miejsca w kabinie

Gordon Murray Special Vehicles pokazało model S1 podczas The Quail w ramach Monterey Car Week. To nic innego, jak współczesna wersja McLarena F1 z 1992 r., którego autorem był wspomniany projektant i inżynier. Patrząc na nowe dzieło Murraya trudno nie piać z zachwytu.

GMA S1GMA S1
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe | Gordon Murray Special Vehicles
Filip Buliński

Nowy GMA S1 rozwija koncepcję znaną z S1 LM, który został pokazany równo rok temu podczas tej samej imprezy. W przeciwieństwie do swojego bardziej wyczynowego brata, "zwykły" S1 przesuwa akcent z jazdy torowej na codzienny użytek.

Tym niemniej S1 zachowuje centralnie umieszczony fotel kierowcy i układ trzech miejsc, a jego konstrukcję oparto na karbonowym monokoku powiązanym z wersją LM. Producent zrezygnował jednak z agresywnych, stałych elementów aerodynamicznych na rzecz gładszego nadwozia i aktywnej aerodynamiki z tyłu.

Pod maską pracuje przygotowane specjalnie dla tego modelu 4,2-litrowe V12 Coswortha o mocy 690 KM, które kręci się do obłędnych 12 tys. obr./min. Gordon Murray podaje, że jednostka rozwija 500 Nm momentu obrotowego, a duża część tej wartości jest dostępna już przy niskich obrotach. Napęd trafia na koła przez sześciobiegową skrzynię manualną, a dla podkreślenia bardziej turystycznego charakteru S1, ostatni bieg jest dłuższy i tym samym lepiej dostosowany do spokojniejszej jazdy w trasie.

GMA S1
GMA S1 © Materiały prasowe | Gordon Murray Special Vehicles

S1 zachowuje rozstaw kół, lekkie zawieszenie i szersze opony z odmiany LM, ale producent podniósł prześwit o ok. 10 mm i zmienił zestrojenie podwozia. Celem było poprawienie komfortu bez utraty precyzji prowadzenia. Według założeń masa auta ma być nawet niższa niż w GMA T.50, mimo bardziej ekskluzywnego wnętrza.

Zmiany objęły też aerodynamikę. Pozbyto się długiego, przedniego splittera oraz dokładek na boku, a zamiast dużego tylnego skrzydła zastosowano wysuwany, zintegrowany z tylną linią spojler. GMA podkreśla, że pakiet ustawiono przede wszystkim pod stabilność przy wysokiej prędkości i wsparcie podczas hamowania, a nie pod maksymalne wartości docisku znane z aut typowo torowych.

Wnętrze i stylistyka S1 nawiązują do McLarena F1

Stylistyka samochodu została perfekcyjnie podporządkowana historycznej koncepcji F1. Można wręcz powiedzieć, że patrzymy na współczesną reinterpretację oryginalnego McLarena F1. Wisienką na torcie jest przeszklona klapa silnika, która idealnie eksponuje drzemiące za kierowcą i pasażerami V12. Komora została wyłożona 24-karatowym złotem (jak w F1) i można tu też dostrzec polerowany wydech z Inconelu.

GMA S1
GMA S1 © Materiały prasowe | Gordon Murray Special Vehicles

Kabina także podtrzymuje założenia McLarena F1. Zachowano centralną pozycję kierowcy oraz skromną i nisko poprowadzoną deskę rozdzielczą, a całość obszyto skórą, miękkimi tkaninami oraz wyposażono we współczesne udogodnienia, w tym system multimedialny i zestaw audio.

Kierowca może regulować siłę wspomagania układu kierowniczego, a nowe drzwi dihedralne z opuszczanymi szybami mają ułatwiać wsiadanie i wysiadanie dzięki szerszemu kątowi otwarcia.

Gordon Murray ocenił, że to spokojniejszy odpowiednik S1 LM, którym można wygodnie przejechać trasę wzdłuż wybrzeża, wciąż czerpiąc przyjemność z pracy ręcznej skrzyni, pokonywania zakrętów i brzmienia V12.

Niestety przyjemności tej doświadczy zaledwie garstka osób. Produkcja ograniczy się do 64 egzemplarzy, a cen nie ujawniono. Mimo wszystko samochód powinien być tańszy od S1 LM, który powstał w nakładzie 5 sztuk, a pierwszy egzemplarz sprzedano na aukcji za astronomiczne 20,6 mln USD (76,7 mln zł). Co wcale nie oznacza, że S1 będzie "okazją". Jeśli weźmiemy pod uwagę T.50, które kosztuje od ok. 3 mln USD (bez podatku), można szacować, że S1 będzie kosztował nie mniej niż 4-5 mln USD (ok. 14,9-18,6 mln zł).

  • GMA S1
  • GMA S1
  • GMA S1
[1/3] GMA S1 Źródło zdjęć: © Materiały prasowe | Gordon Murray Special Vehicles
Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE