Valen ma być kolejnym, trzecim już supersamochodem V12 w serii modeli przygotowywanych przez ultraekskluzywną linię Q. Wcześniej pojawiły się Valour oraz Valiant, oba z sześciobiegowymi manualnymi skrzyniami. Tym razem Aston Martin odszedł od tego rozwiązania i postawił na ośmiobiegowy "automat" ZF.
Producent podkreśla przy tym, że Valen ma być najmocniejszym przedniosilnikowym autem produkcyjnym w historii oraz najmocniejszym przedniosilnikowym modelem w 113-letniej historii marki Aston Martin. Warto w tym miejscu oddzielić Valena od tworów firm tuningowych w postaci Brabusa Rocket 900, który nie jest samochodem seryjnym.
Za napęd odpowiada podwójnie turbodoładowane V12 o pojemności 5,2 l, mocy 850 KM i momencie sięgającym aż 1000 Nm. Tym samym Valen jest mocniejszy o 104 KM niż Valiant i o 14 KM niż Vanquish. Zgodnie z deklaracją producenta auto przyspiesza do 100 km/h w 3,1 s, a prędkość maksymalna wynosi 342 km/h.
Jeśli chodzi o wygląd, Valen ma robić wrażenie inne niż w przypadku wielu przedniosilnikowych V12 tej marki. Sylwetka i detale budują bardziej mroczny charakter, m.in. dzięki lakierowi Satin Andromeda Red (ekskluzywnemu dla Q), który przechodzi od czerwieni przez pomarańcz po czerń, oraz tyłowi zakończonemu ostrym cięciem z odsłoniętym włóknem węglowym i czterema końcówkami wydechu.
Tył robi tym większe wrażenie dzięki ostro zarysowanemu dyfuzorowi, który pozostawia odsłonięte opony o szerokości aż 325 mm. Razem z agresywnie ukształtowanym przodem i kanciastymi przetłoczeniami z boku samochód podkreśla surowość, a nie bez znaczenia pozostała także kwestia masy.
Całe nadwozie wykonano z włókna węglowego, a samą platformę, z której korzysta także m.in. Vanquish, udało się odchudził aż o 110 kg. Podkreśleniem walki o każdy kilogram (a właściwie brak tychże kilogramów) jest pozbycie się tylnej szyby.
Aston Martin oferuje także opcjonalny pakiet lekkiego zawieszenia, który pozwala zaoszczędzić kolejne 16,9 kg dzięki szerszemu zastosowaniu aluminium i tytanu. Nadkola wypełniają z kolei 21-calowe magnezowe felgi, a za nimi kryje się zestaw węglowo-ceramicznych hamulców.
Jednym z najbardziej "teatralnych" elementów Valena ma być wydech z tytanu. Końcówki zostały wydrukowane w 3D, a sam wydech podzielono na dwie sekcje - górną i dolną. Aston Martin deklaruje, że zaprojektowano go specjalnie dla tego auta oraz że jest aż o 50 proc. głośniejszy niż w Vanquishu. Jak udało się to zrobić w kontekście unijnych norm?
Inżynierowie m.in. zredukowali niskie częstotliwości i wzmocnili wyższe tony oraz zoptymalizowali przepływ tak, by układ potęgował narastanie dźwięku aż do końca obrotomierza. Dla wzmocnienia wrażeń w kabinie poprowadzono wydech bezpośrednio pod i za fotelami.
Górna para końcówek otwarta jest na stałe i jak twierdzi producent, została "nastrojona niczym piszczałki organowe", dzięki czemu generuje rezonans w wyższej partii obrotów co wzbogaca wyrazistość fonii. Z kolei dolną parę wyposażono w zawory otwierane w zależności od trybu jazdy.
We wnętrzu Valena pojawiła się natomiast nowa, smuklejsza konsola środkowa, ustawiona w stronę kierowcy. Klienci mogą wybrać regulowane fotele lub lekkie "kubły" z włókna węglowego.
Aston Martin nie podaje dokładnej ceny, ale szacuje się, że samochód będzie kosztował co najmniej 2 mln USD (ok. 7,45 mln zł). Niestety produkcja będzie limitowana - Brytyjczycy zbudują tylko 150 egzemplarzy Valena.