Przede wszystkim praktyczne i całkiem ładne nadwozie, które mimo pokrewieństwa z Volkswagenem wyróżnia się sporą dawką indywidualizmu. Przestrzeni nie zabraknie. W długiej wersji przewieziemy nawet 3,7 m3 ładunku, w krótszej natomiast 3,1 m3. To wartości dla wariantu dwuosobowego. Warto jednak odnotować, że w gamie pojawi się także wersja z tylną kanapą. W jej przypadku przestrzeń ładunkowa wyniesie od 2,5 m3 do 3,1 m3.
Pokrewieństwo z Volkswagenem sprawia, że pod maską może znaleźć się ciekawy napęd. Mowa o hybrydzie typu plug-in opartej na benzynowym silniku 1.5 TSI. 150 KM zapewni niezłe osiągi, a akumulator o pojemności prawie 20 kWh przekłada się na 110 km zasięgu na samym prądzie.
Co warte odnotowania, nawet w hybrydzie nie można narzekać na ładowność. Ta wynosi 770 kg. Dodatkowo na haku można ciągnąć przyczepę o masie do 1400 kg.
Tradycjonaliści mogą też wybrać diesla. To dobrze znany 2.0 TDI dostępny w dwóch wariantach mocy: 102 KM i 122 KM. Ten mocniejszy może współpracować z automatem DSG lub napędem na cztery koła (choć parowanym tylko z manualem).
W pierwszej kolejności na rynek trafią właśnie wersje wysokoprężne. Stanie się to mniej więcej w 2024 roku. Później do gamy dołączy także hybryda plug-in. Ceny na razie pozostają nieznane. Z racji bardziej użytkowego charakteru można jednak podejrzewać, że Transit Connect będzie tańszy od znanego już nam Tourneo Connecta, wycenianego na 149 224 zł.