Drogie auta na części, tańsze w całości. Złodzieje samochodów zmienili metody

Drogie auta na części, tańsze w całości. Złodzieje samochodów zmienili metody16.03.2021 12:07
Jeśli auto trafia do "dziupli", jest błyskawicznie rozbierane. Podzespoły często sprzedaje się przez internet
Jeśli auto trafia do "dziupli", jest błyskawicznie rozbierane. Podzespoły często sprzedaje się przez internet
Źródło zdjęć: © Policja

Liczba kradzieży samochodów od lat maleje, ale zmieniają się cele i sposoby działania przestępców. Jak się okazuje, inny los spotyka zwykłe auta, inny zaś te z wyższej półki. Te ostatnie częściej trafiają do "dziupli".

Policjanci z komendy wojewódzkiej w Bydgoszczy zakończyli działalność złodziejskiej "dziupli" Rynarzewie. W tej cichej i sennej miejscowości znajdował się magazyn części wymontowanych przez przestępców z samochodów klasy premium. Bydgoscy mundurowi w towarzystwie eksperta z zakresu mechanoskopii przeszukali hale należące do jednej z działających w Rynarzewie firm i dokonali zaskakującego odkrycia.

W magazynach znaleziono ok. 500 części pochodzących z luksusowych samochodów. Wśród nich znalazły się podzespoły z modeli Porsche, Audi, BMW czy Mercedesa. Na części elementów towarzyszący mundurowym specjalista odnalazł ślady ingerencji w znaki identyfikacyjne. Łączna wartość znalezionych części sięga 1,5 mln zł. Oznacza to, że średnio jeden podzespół wart był aż 3 tys. zł.

Używany silnik do Porsche Panamery może kosztować nawet 25 tys. zł
Źródło zdjęć: © Policja
Używany silnik do Porsche Panamery może kosztować nawet 25 tys. zł

– Jeśli chodzi o tę "dziuplę", to można powiedzieć, że była ona "sprofilowana" na drogie samochody. Liczba takich aut na ulicach rośnie, a wraz z nią coraz większe staje się zapotrzebowanie na części zamienne. Z naszych doświadczeń wynika, że kradzione luksusowe auta zwykle bardzo szybko są rozbierane na poszczególne podzespoły, a te są upłynniane, często za pomocą internetu. Bywa także, że kradzione za granicą auta są rozbierane na części już w kraju kradzieży i przewożone w częściach do Polski – mówi Autokult.pl kom. Przemysław Słomski z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.

Odkrycie bydgoskich policjantów to ważne uzupełnienie statystyk kradzieży pojazdów w 2020 r. Według opublikowanych w lutym danych Instytutu Badań Rynku Samochodowego Samar z bazy Centralnej Ewidencji Pojazdów ze względu na kradzież wyrejestrowano wówczas 6910 aut. To liczba zbliżona do tej sprzed dwóch czy trzech lat i o ok. 20 proc niższa niż statystyka z 2015 r. Ogromna zmiana nastąpiła jednak w dziedzinie tego, jakie samochody kradziono. W 2015 r. 43 proc. pojazdów, które znikały, stanowiły auta liczące sobie od 6 do 10 lat. W 2020 r. aż 51 proc. łupu złodziei stanowiły samochody mające do czterech lat włącznie.

–  Obecnie główny trend to kradzież metodą "na walizkę". Działa ona w przypadku nowszych pojazdów i często są one potem wywożone za wschodnią granicę, gdzie przestępcy je legalizują – mówił wówczas Autokult.pl mł insp. Sebastian Gleń, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

To, że takie przypadki mają miejsce, nie ulega wątpliwości. Niewykluczone, że przestępcom łatwiej wywieźć za granicę samochód popularnej marki, ponieważ auta premium mogą powodować większe zainteresowanie służb. Pod koniec stycznia na przejściu w Dorohusku podejrzenia straży granicznej wzbudził 27-letni Litwin, który chciał wjechać na Ukrainę za kierownicą BMW Serii 7. Po bliższym przyjrzeniu się limuzynie pogranicznicy stwierdzili, że w samochodzie zmieniono numer VIN. Wartość samochodu oszacowano na 170 tys. zł.

Droższym autem trudniej się "prześlizgnąć"
Źródło zdjęć: © Straż Graniczna
Droższym autem trudniej się "prześlizgnąć"

Złodzieje kradnący droższe auta czasami zadają sobie również trud ich "klonowania". Służby mundurowe nazywają tak taktykę przestępców, którzy chcą zalegalizować auto w całości lub wywieźć je za granicę. Polega ona na podrobieniu lub wyrobieniu na podstawie sfałszowanych dokumentów tablic rejestracyjnych przydzielonych w pełni legalnie jeżdżącego po drogach samochodu. Później kradziony jest egzemplarz tego samego modelu i koloru, a złodzieje na drugim zestawie "blach" próbują przekroczyć granicę, licząc na mało wnikliwą kontrolę.

Droższe samochody bywają łatwiejsze w kradzieży ze względu na rozpracowanie przez przestępców systemu bezkluczykowego dostępu do auta, który dziś jest obecny niemal w każdym egzemplarzu aut z wyższej półki. Część przyłapywanych przez policję złodziei oprócz "walizek" stosuje też zagłuszarki sygnału GPS. Na urządzenia namierzające korzystające z tej technologii często stawiają właściciele droższych aut. W razie kradzieży takie dodatkowe zabezpieczenie ma pomóc w szybkim odzyskaniu auta. Po zastosowaniu zagłuszarki szanse na odzyskanie swojej własności maleją.

Straż graniczna przyznaje, że obecna sytuacja epidemiologiczna utrudniła życie złodziejom aut. Narzucone w związku z koronawirusem przepisy o przekraczaniu granic zmniejszyły ruch na przejściach, więc trudniej o sukces w przestępczej akcji. Czas pokaże, co stanie się, gdy ograniczenia zostaną zniesione.

Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (4)