Bovensiepen Zagato zostało wycenione. Jest drogo. Bardzo drogo
Po tym, jak prawa do marki Alpina zostały sprzedane BMW, rodzina Bovensiepen nie zrezygnowała z tworzenia aut. Niedawno zaprezentowane Zagato to ekskluzywny model bazujący na BMW M4, który od swojego pierwowzoru jest... prawie cztery razy droższy.
W Buchloe trwa nowy rozdział po przejęciu działu Alpina przez BMW. Działająca tam spółka Bovensiepen Automobile GmbH & Co. KG uruchomiła konfigurator modelu Zagato, czyli pierwszego auta rozwijanego już pod własną marką.
Samochód pokazano wcześniej w maju 2025 r. podczas Fuori Concorso nad jeziorem Como. Projekt łączy technikę wywodzącą się z Bawarii z nadwoziem opracowanym wspólnie z mediolańskim studiem Zagato. Sylwetka dalej przypomina M4 i zachowała klasyczne proporcje z długą maską oraz mocno zarysowanym tyłem, ale jednocześnie obdarzono ją indywidualnym charakterem m.in. pozbawiając "nerek".
Bovensiepen Zagato bazuje na BMW M4, ale ma wyraźnie bardziej kolekcjonerski charakter, co sugeruje nie tylko fakt limitacji produkcji do zaledwie 99 egzemplarzy, ale także cena - ta wynosi aż 369 495 euro, czyli ok. 1,57 mln zł. To niemal cztery razy więcej niż kwota, od której startuje M4.
Bovensiepen szczyci się ekskluzywnym charakterem dla wybranych, co potwierdza ręczny montaż każdej sztuki zajmujący ponad 250 godzin. W konstrukcji auta skupiono się na użyciu lekkich materiałów, a ponad 400 elementów wykonano z włókna węglowego.
Kabinę z kolei przygotowano z myślą o daleko idącej personalizacji. Klienci mogą wybrać m.in. pełne obszycie skórą Lavalina, a samo wykonanie takiego wnętrza wymaga ponad 130 godzin ręcznej pracy.
Pod maską pracuje 3-litrowa rzędowa "szóstka" o mocy 611 KM. Maksymalny moment obrotowy wynosi z kolei 700 Nm. Według danych auto przyspiesza do 100 km/h w 3,3 s i rozpędza się do prędkości przekraczającej 300 km/h. Jak przystało na manufakturę z Buchloe, firma szczególnie skupiła się na zestrojeniu zawieszenia oraz brzmieniu silnika.
Bovensiepen traktuje Zagato jako otwarcie nowego etapu, a nie jednorazowy projekt. Kolejne modele już są w planach, a rodzinna firma chce kierować ofertę do kolekcjonerów i entuzjastów szukających ręcznie budowanych aut poza wielką seryjną produkcją. Po testach obejmujących kilka tys. km spółka chce przekazać pierwsze auta klientom w trzecim kwartale 2026 r.