Po premierze Bugatti La Voiture Noire pojawiły się dwa pytania: o co chodzi z tymi felgami namalowanymi na oponach oraz kto wydał równowartość 71 mln zł na samochód. Odpowiedzi na to pierwsze szybko nie poznamy, ale plotki na temat drugiego pojawiły się ekspresowo.
Jednym z pierwszych kandydatów był Ferdinand Piech. Były szef grupy Volkswagena jest znany z ekscentrycznych wyborów i zamiłowania do wyjątkowych samochodów. Ma w garażu chociażby jedyne na świecie Porsche 918, które nie ma otwieranego dachu. La Voiture Noire idealnie pasowałby do jego kolekcji.
Później pojawiły się informacje, że rzekomym tajemniczym klientem jest Cristiano Ronaldo. Sportowiec ma już w garażu dwa auta od Bugatti, Veyrona oraz Chirona, więc na pewno musi mieć dobre relacje z producentem. Menadżer piłkarza zaprzeczył jednak tym doniesieniom.
Temat poruszył też szef PR w Bugatti. Na swoim Instagramie ogłosił, że nie zamierza komentować plotek, ponieważ szanuje prywatność klientów. Mówi się, że La Voiture Noire zostało sprzedane podczas tajnej aukcji, w której mogli brać udział tylko wybrani.