Denza, marka premium koncernu BYD, właśnie zadebiutowała w Polsce ze sportowym modelem Z. Można powiedzieć, że Chińczycy nie biorą jeńców. Osiągi napędu elektrycznego są kosmiczne i faktycznie ten dobrze wyglądający model jest jedyny w swoim rodzaju. A co z ceną? Ta robi równie duże wrażenie.
Producenci samochodów zrozumieli, że napęd elektryczny pozwala na łatwe i (relatywnie) tanie oferowanie dużej mocy. Miejskie auta, które mają 300 KM, rodzinne SUV-y dochodzące do 500 KM czy wreszcie mistrz marketingu – Tesla z Modelem S Plaid o mocy ponad 1000 KM. To już wartość godna topowych sportowych aut z oferty Ferrari czy Lamborghini. Zresztą bardziej kojarzeni ze sportem gracze robią to samo. Nowe elektryczne Porsche Cayenne w topowej odmianie (a prawdopodobnie pojawi się i mocniejsza) oferuje 1156 KM. I w tym momencie na scenę wjeżdża Denza Z. Jej trzy silniki elektryczne generują łącznie 1604 KM. I to niezależnie od wersji.
Trzy odmiany
W ofercie znajdą się trzy wcielenia modelu Z: Coupe, Spider i Racing. Wszystkie będą miały ten sam układ napędowy o mocy 1604 KM i momencie obrotowym równym 1240 Nm. Wszystkie będą miały też ten sam akumulator trakcyjny o pojemności 76 kWh. Wszystkie też będą mogły korzystać z technologii flash charging, gdzie energia w baterii uzupełniana jest z maksymalną mocą 1500 kW. Mają też imponującą maksymalną moc rekuperacji równą 700 kW. To, na czym będą polegały różnice?
Dwa pierwsze modele różnią się jedynie nadwoziem. Zgodnie z nazwami – najtańsza to coupé, a droższa to kabriolet. Oczywiście należy też liczyć się ze związanymi z tym minimalnymi różnicami w osiągach – wersja z otwieranym dachem ma nieco gorsze przyspieszenie (2,3 s do 100 km/h vs 2,25 s) i zużywa trochę więcej prądu (zasięg 400 km vs 410 km). Ale te różnice są praktycznie niezauważalne. Tu po prostu wszystko będzie sprowadzało się do tego, czy chcecie auto ze sztywnym, czy otwieranym dachem.
Na szczycie oferty natomiast znajduje się odmiana Racing. Jak tłumaczą przedstawiciele Denzy – model Z został stworzony z myślą o tym, aby nie był jedynie mistrzem prostej, ale pozwalał również na zabawę na torze, a ta odmiana sprawdzi się w tym najlepiej. Wyróżnia ją rozbudowana aerodynamika z (regulowanym ręcznie) ogromnym tylnym skrzydłem. Cały pakiet przy topowej prędkości 350 km/h daje 1060 kg docisku. Adaptacyjne zawieszenie (znajdujące się w każdej wersji) ma tu bardziej ekstremalny tryb pracy, a węglowo-ceramiczne tarcze hamulcowe (też standard we wszystkich odmianach) są większe. Szersze są też opony, a do tego w standardzie są to "gumy" Pirelli P-Zero, natomiast opcjonalnie semi slicki. To wszystko przekłada się na pierwsze 100 km/h w 1,96 s.
Faktyczne osiągi
Trzeba przyznać, że stylistycznie Denza Z to jeden z najlepiej narysowanych samochodów rodem z Państwa Środka. Co ciekawe, mimo tak kosmicznej mocy, nie wygląda on wulgarnie (no dobra, Racing ma to wielkie skrzydło) ani szczególnie "kosmicznie". Postawiono na klasyczną elegancję i typowo sportowe proporcje. Co ciekawe, z powodu baterii pod podłogą (jak to w elektryku) siedzi się trochę wyżej niż można by się spodziewać, ale miejsca nie brakuje. Między innymi dlatego, że podsufitka praktycznie nie istnieje – mamy cienkie obicie, nad którym znajduje się dach z włókna węglowego.
Denza obiecuje, że model Z nie jest tylko na pokaz. Ja bym zakwalifikował go bardziej jako auto typu GT (nawet bagażnik jest dość spory), ale od gran turismo też wymaga się tego, aby w wolnej chwili wytrzymywało wizytę na torze.
Aerodynamika ma za zadanie nie tylko dostarczyć docisk, ale też odpowiednie chłodzenie, które jest kluczowe podczas sportowego wykorzystania aut elektrycznych. Zresztą składa się na to również odpowiednia budowa samych akumulatorów. Dzięki dobremu zarządzaniu termicznemu osiągi mają nie spadać nawet podczas długiej dynamicznej jazdy.
Węglowo-ceramiczne hamulce wytrzymują temperaturę 1100 stopni Celsjusza, a w odmianie Racing droga hamowania ze 100 km/h wynosi 32 m. Denza chwali się też, że przyczepność modelu Z pozwala osiągać przeciążenia boczne bliskie 2 g.
Ile to wszystko kosztuje?
Na rynku chińskich producentów samochodów niewiele jest takich, którzy czymś się wyróżniają, ale BYD, choć na pierwszy rzut oka wygląda jak kolejny "chińczyk", to w rzeczywistości ma nieco inną filozofię. Tu bardziej liczy się stosunek ceny do jakości, a nie sama maksymalnie niska kwota, za jaką można wyjechać z salonu nowym autem. I podobnie ma być z Denzą – marką premium od BYD.
Te samochody trudno nazwać tanimi, ale idea jest też taka, że wszystko dostaje się w cenie. Dla przykładu najważniejszy model w polskiej ofercie, czyli Denza Z9GT, kosztuje 526 320 zł za odmianę hybrydową i 562 870 zł za wersję w pełni elektryczną. Luksusowy minivan D9 w zależności od wyposażenia to wydatek trochę poniżej lub powyżej 400 tys. zł. Najtańszy jest SUV Bar 5, którego bazowa wersja wyceniona jest na 358 040 zł, a droższa odmiana m.in. z hydraulicznym zawieszeniem minimalnie przekracza 400 tys. zł.
Nie jest niespodzianką, że Denza Z to najdroższy model w ofercie marki. Odmiana Coupe jest najtańsza, ale i tak oznacza wydatek 705 330 zł. Brak dachu wymaga sporej dopłaty, gdyż Spider kosztuje 782 320 zł. Topowa wersja Racing zamyka ofertę kwotą 855 360 zł.
Jak widać tanio nie jest. Denza Z to samochód dla bogatych klientów, tym bardziej, że raczej jest to opcja na przynajmniej drugie auto w garażu, a często nawet bliżej 10 samochodu w kolekcji. Z drugiej strony można patrzeć na ten model jako na wyjątkowo tanie 1604 KM. I w tym może tkwić siła sportowej Denzy – z jednej strony to kolejny przedstawiciel segmentu GT, ale z drugiej inny niż pozostałe. Elektryczny napęd i ogromna moc powodują, że trudno go bezpośrednio zestawić z jakimkolwiek innym autem.
W przypadku samochodów tego typu na pewno znaczenie ma marka, co dla nowego gracza jak Denza jest sporym wyzwaniem. Jednak widać, że Chińczycy zrozumieli jedną ważną rzecz związaną z europejskim rynkiem premium – model Z ma spore opcje personalizacji. Może daleko mu do oferty firm ze Starego Kontynentu, ale lista lakierów, kolorów skóry Nappa we wnętrzu czy rodzajów włókna węglowego w kabinie dają trochę opcji, aby dostosować samochód pod swój gust.
Denza Z obiecuje wiele, wygląda dobrze (aczkolwiek to, że chińskie auta potrafią zrobić dobre pierwsze wrażenie, to wiemy od dawna) i imponuje parametrami. Cena jest zawrotna, ale z drugiej strony konkurencyjna. Pozostaje jeszcze kluczowe pytanie – jak ten samochód jeździ?