Jeszcze kilka lat temu Tavares był jednym z największych krytyków elektryfikacji i zaostrzania norm emisji spalin. Dziś natomiast sprzeciwia się planom ich łagodzenia. Chodzi o potencjalne odroczenie w czasie nowych regulacji, które miały wejść w życie w 2025 r.
Zgodnie w nowymi wytycznymi, średnie limity emisji dla producentów oferujących swoje auta w UE miałyby zostać obniżone ze 106,6 g/km do 95 g/km. Nie wiadomo jednak, czy przepisy wejdą w życie w zaplanowanym terminie. Europejskie Stowarzyszenie Producentów Pojazdów (ACEA) wystąpiło bowiem z wnioskiem o ich odroczenie. Na razie na dwa lata.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEOSamochód Roku WP 2026 - tak wyglądał backstage plebiscytu
Mogłoby się zdawać, że Tavares, który dał się poznać jako krytyk unijnej polityki motoryzacyjnej, przyklaśnie temu pomysłowi. Nic bardziej mylnego - prezes koncernu Stellantis po raz kolejny zaskoczył opinię publiczną.
- Zmiana przepisów teraz byłaby surrealistyczna - wyjaśnił w wywiadzie udzielonym "Agence-France Presse". - Wszyscy od dawna wiedzieli o nowych przepisach i mieli czas, by się przygotować, więc teraz nadszedł czas na wyścig.
Nie jest to pierwsza sytuacja, w której Tavares mówi odmiennym głosem niż ACEA. W czerwcu 2022 r. koncern Stellantis oficjalnie wypisał się ze stowarzyszenia, by "przejść od lobbingu do bardziej bezpośredniej interakcji".