Tragiczny wypadek na ulicach krakowskiego Podgórza wstrząsnął opinią publiczną. 26-letni Hubert B., prowadząc usportowionego Volkswagena Golfa R o mocy 333 KM, zjechał z jezdni na chodnik i śmiertelnie potrącił dwoje pieszych oraz poważnie ranił 8-miesięczne dziecko.
Podejrzany nie przyznaje się do winy – w trakcie przesłuchania twierdził, że jechał zgodnie z przepisami (w tym miejscu obowiązuje ograniczenie do 30 km/h), a powodem utraty panowania nad autem była rzekomo nierówna nawierzchnia drogi. Sąd podjął decyzję o jego tymczasowym aresztowaniu, a kluczowym elementem dowodowym w prokuratorskim śledztwie będzie badanie tzw. czarnej skrzynki pojazdu.
Czym jest czarna skrzynka w pojeździe?
"Czarna skrzynka" to tak naprawdę moduł EDR (Event Data Recorder) – cyfrowy rejestrator zintegrowany zazwyczaj ze sterownikiem poduszek powietrznych. Urządzenie to nie służy do podsłuchiwania rozmów w kabinie ani nagrywania obrazu z kamer. Jego jedynym zadaniem jest ciągłe zbieranie parametrów technicznych pojazdu i ich trwały zapis w momencie wykrycia przeciążenia, np. podczas uderzenia. W pamięci modułu "zamrażane" są dane z kluczowych pięciu sekund poprzedzających zdarzenie – w tym m.in. dokładna prędkość pojazdu, kąt skrętu kierownicy, siła nacisku na pedały gazu i hamulca czy stan systemów stabilizacji toru jazdy.
W Unii Europejskiej wdrażanie tej technologii przebiegało dwuetapowo: od lipca 2022 r. "czarne skrzynki" stały się obowiązkowe dla wszystkich nowo homologowanych typów pojazdów, a od lipca 2024 r. przepis ten objął bez wyjątku każdy nowy samochód osobowy i dostawczy wyjeżdżający z salonu. Dla śledczych badających przyczyny wypadków dane z EDR stanowią dziś najbardziej obiektywny, twardy dowód, którego nie da się podważyć ani zmienić subiektywnymi zeznaniami świadków.
Kluczowy dowód w sprawach Majtczaka i Żaka
Dane z "czarnych skrzynek" były już wykorzystywane w sprawach, które wstrząsnęły całą Polską. Mowa o głośnym wypadku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina czy kraksie na Trasie Łazienkowskiej, w wyniku której życie stracił 37-letni mężczyzna. Zarówno BMW prowadzone przez Sebastiana S., jak i Volkswagen, którym jechał Łukasz Żak były wyposażone w moduły EDR, a zapisy z nich wykorzystano jako dowody w obu sprawach.
Wszystko wskazuje, że śledczy sięgną po te same narzędzia, by sprawdzić, jak wyglądały ostatnie sekundy jazdy Huberta B. Dzięki "czarnej skrzynce" dowiemy się, z jaką prędkością jechał 26-latek.