Poradniki i mechanikaBomba w samochodzie? - pirotechniczne napinacze pasów bezpieczeństwa

Bomba w samochodzie? - pirotechniczne napinacze pasów bezpieczeństwa

Napinacze pirotechniczne
Napinacze pirotechniczne
Szymon Witkowski

15.03.2011 22:00, aktual.: 30.03.2023 12:26

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Już na początku ubiegłego stulecia twórcy samochodów wpadli na pomysł, aby ciało człowieka przymocować do fotela szelkami. Pasy bezpieczeństwa pojawiły się jednak dopiero w latach pięćdziesiątych.

Ich ewolucja następowała bardzo szybko i przełomem były bezwładnościowe pasy bezpieczeństwa, które przylegały do ciała osoby zapiętej. Praca nawijacza była jednak niewystarczająca podczas zderzenia i luz, jaki pojawiał się między pasem, a ciałem był bardzo niekorzystny. Powstał więc pomysł pirotechnicznych napinaczy, które są obecnie stosowane w niemal każdym seryjnie produkowanym samochodzie.

Napinacze mechaniczne bądź elektroniczne zazwyczaj powodują jedynie zablokowanie pasa. Układy pirotechniczne dodatkowo go zwijają o kilka centymetrów, aby docisnąć ciało pasażera bądź kierowcy do fotela. Podstawowymi elementami bezwładnościowych, 3-punktowych pasów bezpieczeństwa są zwijacz, pas oraz zamek. To zwykle przy tym ostatnim montowany jest cylinder z ładunkiem pirotechnicznym.

Obraz

Brzmi to nieco groźnie, ale bądźmy spokojni, „bomby” które wozimy w swoich samochodach, są w nich dla naszego bezpieczeństwa. Pirotechniczny napinacz może być zastosowany w zwijaczu, bądź jak to bywa w większości przypadków – w zamku, gdzie przypinamy pas bezpieczeństwa. Budowa drugiego układu jest znacznie prostsza, ale opiszę pokrótce obydwa systemy.

Obraz

Ich działanie inicjowane jest oczywiście w chwili wypadku. Podczas zderzenia mikroprocesor zamontowany w samochodzie oblicza wartość opóźnienia (w przypadku ruszania samochodem, możemy obliczyć wartość przyspieszenia, wytracając prędkość obliczane jest opóźnienie samochodu, obydwie wartości wyrażane są w metrach na sekundę kwadrat). Zależnie od jego wartości dobierany jest odpowiedni schemat działania. Wyzwalane mogą być oba pirotechniczne napinacze pasów (w zwijaczu i zamku) lub tylko jeden z nich, odpowiednie poduszki powietrzne itd.

Zdecydowana większość producentów samochodów używa jedynie napinaczy pirotechnicznych w zamkach pasów bezpieczeństwa. Dzięki temu napinana jest zarówno część pasa obejmująca klatkę piersiową jak i ta znajdująca się w okolicach brzucha. Typowy napinacz składa się z tłoka, ładunku pirotechnicznego oraz zapalnika.

How Stuff Works
How Stuff Works

Na materiał wybuchowy stosuje się zwykle substancję na bazie nitrocelulozy. Powstałe w wyniku reakcji chemicznych ciśnienie gazów powoduje cofnięcie się tłoczka i tym samym napięcie pasów zapiętych w zamku, który jest połączony linką z tłokiem. Zamek w wyniku eksplozji cofa się zazwyczaj o ok. 5-8 cm, co skutkuje dwukrotnym skróceniem pasa bezpieczeństwa, czyli odpowiednio o ok. 10-16 cm, przy czym najczęściej spotykaną przeze mnie wartością jest 5-centymetrowe cofanie się zamka. Całkowity czas potrzebny na realizację tego zadania wynosi ok. 15-20 ms.

Obraz

Nieco inna jest zasada działania pirotechnicznego napinacza pasów montowanego w zwijaczu. Pracuje on na zasadzie wirującego tłoka z trzema komorami roboczymi. Po otrzymaniu sygnału z czujnika następuje zapłon pierwszego generatora gazu. Rozprężający się gaz w pierwszej komorze wprawia tłok w ruch obrotowy. Osiągając pierwszy kanał przelotowy i wylotowy, inicjuje on pod wpływem wytworzonego ciśnienia pracę drugiego generatora gazu i zapłon w kolejnej komorze. Tłok ponownie jest obracany, a schemat powtarza się dla trzeciego generatora gazu. W ten sposób uzyskuje się skrócenie pasa nawet o 12 cm.

Obraz

Na zakończenie nie byłbym sobą, gdybym przy okazji pisania o pasach bezpieczeństwa, nie zaapelował do wszystkich o ich zapinanie. Róbmy to z dbałości o swoje życie i naszych bliskich. Zwracajmy uwagę na to, czy nasi pasażerowie mają zapięte pasy. Osoba siedząca za nami może stanowić dla nas samych śmiertelne zagrożenie w chwili zderzenia. Na drodze nie jesteśmy sami i choćbyśmy byli mistrzami kierownicy, to nie mamy wpływu na zachowanie pozostałych użytkowników dróg. Oczywiście wielu z nas zna przypadki, kiedy to niezapięte pasy uratowały komuś życie, ale są to wyjątki, które w żadnym razie nie mogą być argumentami przemawiającymi za nie używaniem pasów bezpieczeństwa.

Zobacz także:

Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (19)