Systemy start/stop, od lat stosowane w pojazdach spalinowych, mają tyle samo zwolenników, co przeciwników. Ci pierwsi mówią o korzyściach ekologicznych i niższym zużyciu paliwa. Drudzy natomiast kwestionują sensowność jego działania i twierdzą, że przyczynia się on do szybszego zużycia podzespołów pojazdu.
Od wielu lat start/stop był obowiązkowym wyposażeniem pojazdów nie tylko w Europie, ale i USA. Teraz się to zmieni. Lee Zeldin, szef amerykańskiej EPA, ogłosił ważne zmiany, które kończą obowiązek stosowania tej funkcji.
WIDEOSamochód Roku WP 2026 - tak wyglądał backstage plebiscytu
Nowe przepisy ogłoszone przez EPA znoszą nie tylko obowiązek stosowania systemu start/stop, ale i wszelkie ulgi dla producentów, którzy montowali to rozwiązanie w swoich pojazdach. Oznacza to, że start/stop prawdopodobnie zniknie z wielu popularnych modeli, a w niektórych będzie stanowił raczej płatną opcję niż wyposażenie standardowe.
Decyzja jest wynikiem szerszego pakietu deregulacji wprowadzonego przez administrację Trumpa, która to rezygnuje z przepisów z 2009 r. dotyczących gazów cieplarnianych. W dużym skrócie - amerykańskie władze uznały, że gazy te nie stanowią zagrożenia dla zdrowia. Obrońcy tego sposobu myślenia podkreślają, że zniesienie regulacji wpłynie znacząco na obniżenie cen nowych aut w USA. Pożyjemy - zobaczymy.