Nowe przepisy już na wakacje
Zgodnie z zapowiedziami rządu od 1 lipca każdy kierowca, który przekroczy dopuszczalną prędkość o ponad 50 km/h straci obligatoryjnie prawo jazdy na trzy miesiące. Do tej pory dotyczyło to wyłącznie obszaru zabudowanego. Kierowcy przejdą prawdziwą próbę podczas wakacji, a być może właśnie chodzi o to, by w tym okresie mocno zmniejszyć zagrożenie wynikające z przekraczania prędkości.
Przeanalizowałem zawiłości dotyczące ograniczeń prędkości poza obszarem zabudowanym, zasady ich odwoływania oraz to, co widzę na co dzień na drogach i przygotowałem opis pięciu sytuacji, w których choćby z przyzwyczajeń czy niewiedzy będzie można łatwo stracić prawo jazdy. Radzę już teraz wykorzeniać złe nawyki.
Bramki na autostradzie
W mojej opinii, jeśli policjanci będą mierzyć prędkość przy bramkach na autostradzie, to właśnie tam kierowcy będą regularnie tracić prawo jazdy. Powód jest prosty - dopuszczalna prędkość przed samymi bramkami jest bardzo niska względem dopuszczalnych na autostradzie 140 km/h. Obowiązuje tam ograniczenie do 40 km/h, a nierzadko widziałem patrole właśnie w takich miejscach.
Pierwsze znaki – zwykle ograniczenie do 100 km/h - są ustawione odpowiednio wcześniej, a potem trzeba już mocno zwolnić. Natomiast zbyt wczesne wytracanie prędkości powoduje, że inni kierowcy wyprzedzają, jakby bramka była metą wyścigu.
Moja rada
Kiedy widzicie znak informujący o bramkach/opłatach na autostradzie, już wtedy zdejmijcie nogę z gazu. Łagodne wytracanie prędkości pozwoli nie tylko przywyknąć do jej znaczącego spadku, ale i będzie przyjemniejsze dla pasażerów, zwłaszcza śpiących dzieci. Jeśli wcześniej jechaliście nie szybciej niż 140 km/h, prędkość auta bardzo dobrze dopasuje się wówczas do postawionych znaków.
Drogi ekspresowe
O ile nie obserwuję już regularnego, znacznego przekraczania prędkości na autostradach, jak to było jeszcze 10-15 lat temu, o tyle na drogach ekspresowych dzieją się "cuda". Można odnieść wrażenie, że zdaniem niektórych dopuszczalna prędkość to minimum 140 km/h. Do tego nie każdy zdaje sobie sprawę z faktu, że obowiązują tam dwa ograniczenia regulowane konstrukcją drogi.
Na drodze ekspresowej jednojezdniowej (pasy ruchu w obu kierunkach wyznaczone są na jednej jezdni) dopuszczalna prędkość to 100 km/h. Dopiero na drodze dwujezdniowej ograniczenie wzrasta do 120 km/h. Uwaga: nie należy tego mylić z liczbą pasów ruchu.
Na takich trasach regularnie widuję kierowców łamiących ograniczenia prędkości. Tym bardziej że zmieniają się one dość często, np. pojawiają się znaki zmniejszające prędkość do 70 km/h.
Jeszcze gorzej może być na nowo wybudowanych trasach, których sporo planuje się oddać do użytku w niedalekiej przyszłości. Czy to obwodnice, czy drogi ekspresowe lub autostrady, niedługo po otwarciu tras obowiązują tam limity, których docelowo nie będzie. Wszystko ze względu na trwające wciąż prace, a takie limity też bardzo łatwo przegapić.
Ostatnio jadąc nową trasą S17 w kierunku Lublina, sam miałem sporo wątpliwości co do obowiązującego limitu prędkości, ale gdybym miał oceniać go po zachowaniu kierowców, to szacowałbym ograniczenie na jakieś... 160 km/h! Odnoszę wrażenie, że po 1 lipca odbędzie się tam prawdziwa "rzeź" praw jazdy.
Moja rada
O ile na autostradzie dopuszczalna prędkość zmienia się dość rzadko, o tyle na drogach ekspresowych wręcz przeciwnie. Jeździ się podobnie, ale trzeba bacznie obserwować znaki drogowe. Dobrym pomysłem jest włączenie nawigacji lub jakiejś aplikacji informującej o ograniczeniach, które bardzo łatwo przegapić.
Odwołania ograniczeń prędkości na drodze szybkiego ruchu
O ile z reguły wiemy, co odwołuje ograniczenie prędkości, o tyle można odnieść wrażenie, że nie bardzo wiemy, co go nie odwołuje. Jednym z najlepszych przykładów jest znak "droga ekspresowa" lub "autostrada", który jest postawiony niedaleko za znakiem z ograniczeniem prędkości.
Niestety, wielu kierowców w takich miejscach zaczyna przyspieszać, nie mając świadomości, że niebieska tablica nie odwołuje ograniczenia, a jedynie informuje o statusie drogi. Łatwo wtedy rozpędzić się do 120 km/h, podczas gdy obowiązujący limit to np. 70 km/h.
Co w takiej sytuacji odwoła ograniczenie? Musi to być znak odwołujący ograniczenie prędkości lub rozwidlenie dróg, ale tylko wtedy, kiedy znajduje się na naszej jezdni i dotyczy ono pasów ruchu, po których możemy się poruszać. Podobnie jest w sytuacji odwrotnej, czyli znak określający koniec drogi szybkiego ruchu nie odwoła wcześniej postawionego ograniczenia prędkości.
Moja rada
Nie poddawajcie się presji innych kierowców, którzy z dużym prawdopodobieństwem po zauważaniu znaku informującego o drodze szybkiego ruchu zaczną przyspieszać.
Znak miejscowości i limit prędkości
Nie każdy kierowca zdaje sobie sprawę z faktu, że zielony znak z nazwą miejscowości nie ogranicza prędkości do 50 km/h. Jest to jedynie informacja, przez jaką miejscowość przebiega droga, ale nie biegnie ona przez obszar zabudowany. Jednak niekiedy pod taką tablicą montuje się znak z ograniczeniem prędkości i tu może pojawić się problem.
Technicznie nie znajdujemy się w obszarze zabudowanym, tylko poza nim, więc nie obowiązują przepisy dotyczące takiego obszaru. Natomiast w praktyce i zgodnie z przepisami, jeśli pod znakiem miejscowości zamocowano znak z ograniczeniem prędkości, to obowiązuje ono w całej miejscowości, chyba że jest wcześniej odwołane stosownym znakiem. Nie odwołują go natomiast skrzyżowania, tak jak ma to miejsce na drogach poza obszarem zabudowanym.
Moja rada
W takich miejscach nieprzypadkowo postawiono znak ograniczający prędkość, więc warto go przestrzegać ze względu na bezpieczeństwo. Ze zwiększeniem prędkości najlepiej poczekajcie do znaku "koniec miejscowości".
Wiadukty i tunele
W Polsce nie ma aż tak wielu tuneli jak w niektórych krajach z większymi obszarami górzystymi, zatem nie mamy aż tak wyrobionego nawyku zwalniania w takich miejscach. Trudno się spodziewać patroli policji z miernikami prędkości w tunelu, ale mogą mierzyć prędkość na wyjeździe lub pod wiaduktami, pod którymi też nierzadko stawia się ograniczenia. Pozostają również nieoznakowane radiowozy.
Moja rada
Często ograniczenia prędkości w tunelach i pod wiaduktami są dość duże, np. do 60 km/h, zatem łatwo w nie wpaść z "prędkością podróżną" 110-120 km/h. Nie lekceważcie takich miejsc nie tylko z powodu ryzyka utraty prawa jazdy, ale także bardzo poważnych konsekwencji wynikających z wypadku, zwłaszcza w tunelu. Moim zdaniem jeśli policja będzie chciała zastawiać "pułapki", to najlepszym miejscem będzie wyjazd.