Volkswagen przewidział dwie wersje nadwoziowe: "600" i "680".

Volkswagen przewidział dwie wersje nadwoziowe: "600" i "680". (fot. Mateusz Lubczański)

Wyższy poziom caravaningu. Volkswagen Grand California przekonał mnie do wypoczynku w trasie

Pomimo dużego sukcesu kompaktowego kampera, Volkswagen długo opierał się przed wejściem do świata dużych domów na kółkach. Do teraz. Na rynek wjeżdża Volkswagen Grand California i potrafi do siebie przekonać wszystkich tych, którzy twierdzili, że kemping nie jest dla nich.

Volkswagen Grand California — opinia, pierwsza jazda

Dotychczasowy wynik sprzedaży na poziomie 116 tys. egzemplarzy "małej" Californii trzeba uznać za sukces. To auto, które tylko z zewnątrz wygląda jak zwykły Volkswagen Transporter ekipy budowlanej. W środku, oprócz znacznie lepszego wygłuszenia i zdecydowanie ładniejszych materiałów, znajdziemy kuchnię, lodówkę, masę szafek i wygodne łóżko. Podnoszony dach zapewnia dodatkowe miejsca, a charakterystyczna markiza pozwala zaznaczyć swoje terytorium na polu namiotowym.

California Dreamin' - VW California udowadnia, że wszystkie inne kampery są trochę bez sensu

Zakochani w kalifornijskim słońcu i oceanicznej bryzie autorzy tekstów, muzycy, producenci i raperzy, napisali już niezliczoną liczbę piosenek na jej…

California, jaką już znamy, ma niezaprzeczalne zalety – można ją wykorzystywać na co dzień. Oparta jest na krótkim nadwoziu, co ułatwia parkowanie i "łamanie się" w ciasnych uliczkach, ma poniżej 2 metrów wysokości, więc wjedzie na każdy parking podziemny. Samochód idealny? Prawie – choć przygotowana przez pasjonatów, z racji kompaktowych rozmiarów nie miała toalety i prysznica w środku. Po części dlatego w gamie pojawia się Grand California.

Już nie XXL, a Grand

Volkswagen badał rynek konceptem XXL, który miał z tyłu nadwozia charakterystyczny garb, a na liście opcji znalazła się nawet podgrzewana podłoga. Produkcyjna wersja wyjeżdżająca z polskiej fabryki we Wrześni zmieniła nazwę na Grand California, nie ma aż tak wymyślnego wyposażenia jak grzanie stóp, ale i tak zaskakuje przemyślanymi rozwiązaniami i wygodą użytkowania. W ofercie pojawią się dwie wersje – (prawie) 6-metrowa "600" i przedłużona "680".

Volkswagen Grand California

Każda z nich oferowana jest z 2-litrowym silnikiem Diesla o mocy 177 KM, generującym 410 Nm. Automatycznie dołączany napęd na 4 koła (4Motion) jest opcjonalny. Skrzynia ma osiem biegów, przez co spalanie można zbić do ok. 10 l/100 km na trasie i ok. 12,5–13 l/100 km w górach. Dynamika? Jest, ale niezbyt porywająca, pozwalająca utrzymać prędkości raczej dróg krajowych niż autostrad.

Grand California – co widać od razu – oparta jest na nowym Crafterze z wysokim dachem, ale w środku to dwa zupełnie różne auta. Nawet nie wiem od czego zacząć, pisząc o wnętrzu. Chyba od tego, że dzięki tworzeniu Californii przez lata ekipa Volkswagena opracowała rozwiązania logiczne, może nawet powiedziałbym "idiotoodporne". Jeśli coś nie działa lub wymaga użycia siły, na pewno robisz to źle.

Zobacz również: Volkswagen Polo GTI - test

Amator na kempingu

Volkswagen Grand California jest pojazdem banalnym w obsłudze, więc nawet kempingowy laik będzie bohaterem na swoim wyznaczonym kwadracie. Wystarczy zaparkować na w miarę poziomym kawałku terenu, zabezpieczyć okna przed owadami, na panelu dotykowym w kabinie wybrać podgrzewanie wody pod prysznic (40 lub 60 stopni), ustawić oświetlenie, wysunąć stopień, rozłożyć krzesełka i wysunąć markizę. Voila! Całość nie powinna zająć więcej niż kilka minut.

Rozłożenie miejsca do wypoczynku zajmuje dosłownie kilka minut.

Ale pod tym płaszczykiem prostoty kryją się opcje, które poznamy dopiero na dłuższych wakacjach. Cały przedział pasażerski przypomina nieco jacht. Po otwarciu bocznych drzwi ukazuje się nam kuchnia (2 palniki, zlew), którą można rozszerzyć poprzez wysunięcie blatu. Dodatkowo przy wejściu mamy lodówkę (70 l) z zamrażarką. Każde okno (jak i drzwi boczne) ma zasłony i moskitiery. Szafki ciągną się na wysokości wzroku aż do tyłu pojazdu.

Volkswagen Grand California

No właśnie – z tyłu. Tam czeka na nas dość wysokie, dwuosobowe łóżko, które w krótkiej wersji Grand Californii wymaga spania w poprzek. Mając 180 cm wzrostu nie miałem z tym żadnego problemu. Stelaż można złożyć i uzyskać dostęp do części bagażowej (dostępnej też od tyłu), gdzie znajdziemy sporej wielkości szafki i zbiornik z wodą o pojemności 110 l.

Zabawa w dom

Już standardowo kapitańskie fotele pierwszego rzędu obracają się do tyłu po przesunięciu jednej dźwigni, więc przygotowanie kabiny do wypoczynku trwa moment. Stolik jest rozkładany za fotelem kierowcy. Nie do końca chce mi się wierzyć, że nie dało się go ukryć w innym miejscu po złożeniu. Blat trafia na łóżko, gdzie jest spięty pasami. Szkoda, biorąc pod uwagę, że wykorzystanie przestrzeni w Grand Californii stoi na wysokim poziomie – np. rączka od rozkładania markizy wciśnięta jest we wgłębienie nadwozia, a fotele i stolik zamontowano na skrzydłach tylnych drzwi, choć na pierwszy rzut oka już nic nie powinno się tam zmieścić.

Kabina Grand Califorii w całej okazałości

Wypada jeszcze wspomnieć o opcjonalnym łóżku nad pierwszym rzędem siedzeń, które promowane jest jako miejsce dla dzieci – o ile nie mają klaustrofobii. Na upartego wciśnie się tam jeden dorosły, choć materac będzie wyjątkowo wąski, dlatego też producent dorzuca siatkę zabezpieczającą. Nawet po złożeniu całego sprzętu, łóżko może pełnić rolę sporego schowka.

Tylko dla fanów ciasnych kapsuł

Najważniejszą zmianą jest jednak pojawienie się prysznica i toalety. W kabinie światło uruchamiane jest automatycznie po wykryciu ruchu. Całość ma 82 cm szerokości i 185 cm wysokości (katalogowo, na żywo jest zdecydowanie wyżej). Mała umywalka jest rozkładana, do dyspozycji mamy dwie półki, brodzik z dwoma odpływami (zbiornik na brudną wodę ma 90 l) czy chociażby szafkę zapobiegającą zamoczeniu papieru.

Toaleta w Grand Californii

Instalacja kanalizacyjna (obsługiwana z zewnątrz) tworzy lekkie podciśnienie, dzięki czemu niepożądane zapachy nie dostają się do kabiny. Nieco gorzej jest z uszczelnieniem drzwi – pomimo małego ciśnienia wody z prysznica i tak udało mi się przelać nieco do części mieszkalnej. Wydaje się, że mała uszczelka na dole drzwi załatwiłaby sprawę.

Standardowo Grand California oferowana jest z 6 portami USB i 4 gniazdkami 230V. Opcjonalnie można doposażyć ją w chociażby panele solarne (104W dla "krótszej" wersji), hot spot internetowy, talerz telewizji satelitarnej, ładowarkę bezprzewodową czy przetwornicę DC/AC, który pozwoli na ładowanie urządzeń wszędzie, nawet w dzikiej (lecz oświetlonej) głuszy.

Ale to dalej Das Auto

Niezaprzeczalną zaletą Grand Californii (jak i samego Craftera) jest kokpit przeniesiony prosto z, chociażby, Passata. Wszystko jest proste, czytelne, intuicyjne, choć niektórzy mogą mieć problem z przyzwyczajeniem się do opadającej dźwigni hamulca ręcznego (pozwala to na obrót fotela). Ekran multimediów ma maksymalnie 8 cali i choć nie wyznacza trenów w elektronice, spełnia swoją rolę doskonale. Warto zauważyć, że w stosunku do Californii zrezygnowano z rolet szyb zapewniających prywatność. Teraz do dyspozycji są płachty materiału z magnesami, dzięki którym szczelniej otaczają szyby.

Kokpit Volkswagena Grand California

Pomimo swoich rozmiarów Grand California nie jest samochodem, który przytłacza kierowcę. Widoczność dzięki dużym lusterkom i kamerze jest rewelacyjna, a dodatkową pomocą są czujniki parkowania. Manewrowanie to sama przyjemność. Kręte drogi – jak na zdjęciach – nie są jednak specjalnie fascynujące dla kierowcy Grand Californii, bo czeka go ciągłe kręcenie kółkiem, by zmienić kierunek tego okrętu. Najwygodniej jest po prostu wjechać na autostradę, ustawić tempomat i utrzymanie pasa i jechać, jechać, jechać…

Na razie producent nie podzielił się oficjalnymi cenami. Nieoficjalne przecieki wskazują na poziom 240 tys. zł netto za bazowy egzemplarz. Średnio wyposażona Grand California przebije nieco 300 tys. zł brutto.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Mercedes-Benz V250d 4MATIC: jak sprawdza się napęd na cztery koła w busie? Ford Ranger Raptor: praktyczna zabawka z Australii Test Peugeota 508: auto dla kierowcy, stworzone na długie trasy Test Mazdy 3. Skupia się wokół kierowcy, ale całkowicie zapomina o pasażerach Audi Q8 vs Maserati Levante: dwie szkoły tworzenia Super-SUV-a Ford Mustang Bullitt: za sterami legendy z dzieciństwa Nowy Jeep Wrangler Rubicon jest tak bezkompomisowy jak poprzednik. Tylko, że lepszy Powolny objazd miasta Lexusem RX 450hL - my prowadzimy, wy piszecie, gdzie mamy jechać Pierwszy polski test Volvo S60. U Szwedów bez większych zmian... i bardzo dobrze! Mini Cabrio Cooper S nie ma sensu, ale to nie powstrzyma mnie przed polecaniem go każdemu Test Infiniti QX60: kupujmy wolnossące V6, bo tak szybko odchodzą Seat Tarraco 2.0 EcoTSI: ostudzone emocje Toyota Camry wróciła. Hybrydowy sedan bierze na celownik menedżerski segment Skoda Scala: pierwsza jazda nowym rywalem VW Golfa Test Toyoty RAV4 Hybrid: jej napęd sprawia, że diesel nie ma sensu Hyundai i30 N-Line pokazuje, że aut z Korei nie kupuje się już tylko z rozsądku Porsche Panamera Sport Turismo z napędem hybrydowym: czy zastąpi diesla w realnym świecie? Audi e-tron: to nie jest po prostu elektryczne Audi. Tu trzeba spojrzeć szerzej Škoda Kodiaq RS: kompletny, ale... dlaczego to RS? Mercedes Klasy V po liftingu chce być Klasą S. Na długie trasy trudno o wygodniejsze auto Nowy Mercedes CLA: baby-benz jeszcze nigdy nie był tak dobry Volvo V60 Cross Country: na przełaj z fasonem Kia e-Soul wygląda nietypowo i ma świetny napęd. Mnie przekonała Volkswagen e-Crafter - test "polskiego" samochodu elektrycznego z Wrześni

Popularne w tym tygodniu:

Wyższy poziom caravaningu. Volkswagen Grand California przekonał mnie do wypoczynku w trasie Mercedes-Benz V250d 4MATIC: jak sprawdza się napęd na cztery koła w busie? Test Peugeota 508: auto dla kierowcy, stworzone na długie trasy Test Mazdy 3. Skupia się wokół kierowcy, ale całkowicie zapomina o pasażerach Ford Ranger Raptor: praktyczna zabawka z Australii Mazda CX-3 1.8 Skyactiv-D: świetnie dopasowana do potrzeb Citroën Berlingo XL 1.5 BlueHDi: gdy dużo to wciąż za mało Tesla Model 3 przekonała mnie, że istnieje miłość od pierwszego jeżdżenia Jeździłem nową Toyotą Suprą. Spełnia wszystkie oczekiwania, ale prawdziwy potencjał odkryją tunerzy