Wyobraź sobie, że wjeżdżasz do lasu, żeby poszukać grzybów. Jest mokro, trochę pada deszcz. Drogi są lekko błotniste, ale auto daje radę. Po udanym zbiorze grzybów wsiadasz do samochodu i wyjeżdżasz. Auto podczas ruszania oblepia się błotem, szczególnie opony, które zbierają go całkiem sporo. Wyjeżdżasz na drogę i napotykasz patrol policji.
Funkcjonariusze widzą, że wracasz z lasu, więc zatrzymują cię i wystawiają mandat. Ale nie za wjazd do lasu, tylko na podstawie art. 91 Kodeksu wykroczeń:
"Kto zanieczyszcza drogę publiczną lub na tej drodze pozostawia pojazd lub inny przedmiot albo zwierzę w okolicznościach, w których może to spowodować niebezpieczeństwo lub stanowić utrudnienie w ruchu drogowym, podlega karze grzywny do 1500 złotych albo karze nagany".
Co prawda grzywna w maksymalnej kwocie jest raczej mało prawdopodobna, ale jeśli tak wyglądają widełki, to lepiej przyjąć mandat, bo ten na tę chwilę to maksimum 500 zł.
Czy jest to realne?
Raczej mało prawdopodobne, ale możesz trafić na patrol, który jest "cięty" na niektóre grupy kierowców, szczególnie offroadowców, jeśli ci faktycznie zaśmiecają drogi. Oczywiście muszą też powstać ku temu odpowiednie okoliczności. Rzadko zdarza się takie spotkanie patrolu policji.