Trudno jest zaprzeczyć, że sieć dróg szybkiego ruchu w Polsce jest z roku na rok coraz lepsza. Autostrady i drogi ekspresowe oplatają już naprawdę wiele obszarów naszego kraju, a praktycznie wszędzie prowadzone są poważne inwestycje. Jedna rzecz jednak nadal się nie zmienia. Tego typu projekty bardzo rzadko są oddawane do użytku w terminie. Teraz otrzymujemy tego kolejne potwierdzenie.
Jeżeli chodzi o fragment S7 pomiędzy węzłami Moczydło i Miechów, pierwotnie miał on być gotowy w maju 2023 roku. Teraz jednak wiadomo już, że termin ten jest niemożliwy do dotrzymania. Mówi się, że kierowcy nowym fragmentem ekspresówki, która ma być najważniejszą drogą pomiędzy Krakowem a Warszawą, pojadą najszybciej we wrześniu. Całe S7 ma być zaś gotowe pod koniec 2024 roku.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Opóźnienia na budowach. Inflacja uderza w wykonawców. Nastąpi fala bankructw?
S61 natomiast jest istotną inwestycją pod kątem tranzytu do i z krajów bałtyckich. Droga, która ma łączyć się z polską ekspresówką S8 oraz litewską autostradą A5, będzie również pełnić funkcję obwodnic kilku miast. W przypadku fragmentu od Ełku do miejscowości Wysokie również możemy mówić o poślizgu. Ten jest jednak mniejszy – odcinek liczący 22,9 km będzie dostępny dla kierowców już w wakacje.