Stworzyłem listę 9 najbardziej wkurzających zachowań kierowców. Wśród nich są takie, które irytują tylko tych, którzy wiecznie się spieszą. Kolejność, w jakiej je wymieniam, zupełnie nie ma znaczenia.
[*]Zbyt późne ruszanie na zielonym. Kiedy planowałem przeprowadzkę do Warszawy, słyszałem nową definicję warszawskiego ułamka sekundy – to czas pomiędzy zapaleniem się zielonego światła, a dźwiękiem klaksonu samochodu stojącego z tyłu. Nie do końca to rozumiałem, dopóki nie zacząłem jeździć po stolicy. Podobnie jak w innych dużych miastach, wszyscy się tu spieszą, oprócz tych, którzy jadą przede mną, kiedy ja się spieszę. I tu płynne przejście do punktu drugiego.
[*]Pośpiech na drodze - zwłaszcza rano prawie wszyscy kierowcy mają podwyższone ciśnienie. Wystarczy zostawić kilka centymetrów miejsca od poprzedzającego pojazdu, a ktoś z sąsiedniego pasa uzna, że się obijam i wskakuje tuż przede mnie. Kierunkowskaz włączy tylko wtedy, kiedy akurat pomiędzy autami pędzi motocykl. Druga sprawa to wyjechanie z podporządkowanej lub wjazd na rondo. Jeśli masz mniej niż 300 km, lepiej przepuść wszystkich na horyzoncie, bo ktoś w ciebie wjedzie. Będzie miał wymówkę, że nie dojechał do pracy, bo miał kolizję.
[*]Brak uprzejmości na drodze – jak jedziesz wielkim pick-upem lub klasykiem to nie ma problemu. Ale samochód z grupy popularnych lub wolniejszych grozi tym, że będziesz zamulał, więc nikt nie zrobi ci miejsca.
[*]Szeryfowanie – nikt się nie przyzna, ale prawie każdego skręca, jak inni potrafią korzystać z wolnego pasa, którym legalnie można dojechać do końca ulicy przed zwężeniem i włączyć się do ruchu. Pewien mit głosi, że nikt nie chce wpuszczać tam, z przodu, ale widziałem w życiu wiele zwężeń drogi i na żadnym nie stał żaden zardzewiały wóz ze zmumifikowanym kierowcą, który od dłuższego czasu czeka na możliwość wjazdu na pas, którym będzie mógł kontynuować jazdę. Z tymi zwężaniami jest tak, jak z życiem. Jedni stoją w długiej kolejce, a inni wykorzystują przestrzeń i załatwiają sprawy szybciej. Skoro to legalne, to nie mam nic przeciwko temu.
[*]Zapominanie o kierunkowskazach – to nagminne u właścicieli pewnej grupy samochodów. Nie chcę być złośliwy, bo każdy zarzuci mi, że to z zazdrości, ale sprawdziłem: Audi i BMW też są wyposażone w przełączniki do kierunkowskazów. Abstrahując od stereotypów: jeśli ktoś staje na lewym pasie, który daje możliwość skrętu w lewo i jazdy na wprost i nie włącza kierunkowskazu, to ufam mu, że pojedzie prosto. Ten jednak po zapaleniu się zielonego, włącza lewy migacz i blokuje pas. Brzydkim epitetom nie ma końca. Włączajcie kierunkowskazy zawsze i wszędzie. Wszystkim nam będzie jeździło się lepiej.
[*]Lewy pas to nie kółko różańcowe – to ulubione hasło ulicznych wojowników, ale wg mnie oddaje istotę sprawy. Lewy pas służy do wyprzedzania, a wyprzedzanie powinno być realizowane wtedy, kiedy jedziemy znacznie szybciej od pojazdu przed nami. 5 km/h to nie jest znacznie szybciej, więc ciężarówki wyprzedzające się na dwupasmówkach powinny być eliminowane z ruchu. To nie tylko wkurzające, ale niebezpieczne. Jeśli jeździcie autostradami, to dajcie znać w komentarzach, jak nazywacie takie sytuacje. Ja mówię na to "wyścigi dyliżansów".
[*]Parkowanie na dwóch miejscach – to zdarza się tak często, że można to uznać za normę. Wiem, że niekiedy ktoś dostosowuje się do innych aut i parkuje nierówno, a później, gdy ci "inni" odjadą, wygląda, jakby to on nawalił. Generalnie jednak uważam, że głupie zajmowanie dwóch lub więcej miejsc powinno być karane kursem reedukacyjnym. Często widuję, jak właściciele dużych SUV-ów męczą się, aby auto wkleić w miejsce postojowe, a ewidentnie sobie z tym nie radzą. Zawsze rzucę pod nosem: "trzeba było sobie kupić jeszcze większe auto”.
[*]Wokół ronda zewnętrznym pasem – tytuł prawdziwych leszczy za kierownicą powinno się przyznawać wszystkim, którzy nie ogarniają jazdy po rondach. Są znaki, linie i ogólne zasady, ale wszystko jak krew w piach. Ludzie! Zewnętrznym pasem się nie objeżdża ronda – chyba że znaki mówią inaczej.
[*]Rozmawianie przez telefon – niech dostanie nowy smartfon ten, komu nie zdarzyło się jechać ze smartfonem przy uchu. To się po prostu zdarza, ale jest zabronione. Dlatego przestańmy to robić. To poważne wykroczenie i może sprawiać kłopoty. Nie chodzi o mandat czy punkty karne, ale o ludzkie życie.