Presja cenowa chińskich marek na innych producentów działa, dzięki czemu możesz kupić dobrze wyposażonego Renault Captura z fabryczną instalacją gazową za 107 tys. zł.
Captur jest podniesionym i nieco większym Clio, więc od razu startuje z bardzo dobrej i docenianej bazy. Ceny zaczynają się od 95 tys. zł, dobrze wyposażona wersja techno kosztuje już 107 tysięcy i jeśli decydujecie się na gaz, to jest to najwyższa wersja wyposażeniowa – droższe esprit alpine zarezerwowano dla miękkiej i pełnej hybrydy z automatycznymi skrzyniami biegów. Przyznaję jednak, że esprit alpine jest raczej pokazem możliwości niż odpowiedzią na rzeczywiste potrzeby klientów.
Captur ze zdjęć ma dołożone pakiety: kamer 360 stopni oraz ogrzewanie foteli i kierownicy (odpowiednio 5600 i 1600 zł). Osobiście wybór ogrzewania byłby dla mnie priorytetem.
WIDEOVolkswagen Mission Efficiency z bliska. Ma trafić do produkcji
Niewątpliwą zaletą Captura jest fakt, że instalacja gazowa jest fabryczna – i nie trzeba do niej dopłacać względem aut w wersji 115 TCe. "Fabryka" oznacza, że przycisk do przełączania źródła paliwa jest z oferty Renault i nie jest on doklejony na siłę. Komputer pokładowy oddzielnie przelicza spaloną benzynę i gaz. Przewyższa to chińskie oferty LPG zakładanego u dealera.
Minusy? Nie będziecie mieć koła zapasowego w przeznaczonym na nie miejscu, bo tam jest mieszcząca 50 litrów gazu butla. Sam bagażnik dalej jest dwupoziomowy i zmieści 355 litrów – nieco mniej niż w kompakcie, ale na duże zakupy wystarczy.
Silnik spalinowy o pojemności 1,2 l ma trzy cylindry, co słychać i nieco mniej czuć: takie jednostki lubią wibrować. Zawsze przy uruchomieniu wykorzystuje benzynę, po rozgrzaniu przełącza się na gaz, co potwierdzone jest ikonką na zegarach. Czy czuć różnice w dynamice? Nie do końca, choć na benzynie wydaje się, że jałowe obroty są odrobinę niższe.
Raczej nie spodziewajcie się tu jakiejś interesującej dynamiki, ale nie do tego projektowano to auto. 12 sekund do setki sprawdzi się w mieście, a i 120 KM nie oznacza, że trzeba bać się dołączania do ruchu. Captur bije wszystkich pod względem zasięgu i kosztów jazdy. 48-litrowy zbiornik benzyny wystarcza na około 730 km (spalanie przy 120 km/h i w mieście jest podobne, to 6,5 litra na sto kilometrów). Gazu potrzebujemy więcej z racji jego niższej kaloryczności, ale i tu zasięg wynosi ponad 600 kilometrów (spalanie to 7,5 l). 100 km przejeżdżacie za około 23 złote!
I to do tego w aucie, które jest bardzo sensownie zaprojektowane, dobrze wykonane i ma przyjemne w dotyku materiały. Oczywiście, Chińczycy mogą zaoferować już "skórę ekologiczną", ale widać, że Europa stawia na tekstylne tapicerki i wykończenia.
Do tego auto ma fabryczny system Androida – to tak, jakbyście mieli wszystkie usługi Google’a jak w telefonie, bez łączenia swojego smartfona. Cały system jest logiczny i uzupełniony fizycznymi przyciskami. Jedyna wada: dla mnie ekran był za jasny podczas jazdy w nocy, nawet w najciemniejszym ustawieniu.
Jeździłem wieloma chińskimi autami i doskonale mogę zrozumieć efekt "wow"- klient widzi duże ekrany, "skórę", szklane dachy. Znakiem zapytania jest dostępność części, serwis, utrata wartości. W Renault nie ma z tym problemu. Za 107 tys. dostajesz ładnego SUV-a segmentu B z instalacją gazową i technologią, którą ogarnie każdy mechanik. Czego chcieć więcej?
- Ergonomicznie zaprojektowane i dobrze wykonane wnętrze
- Przyjemnie miękkie zawieszenie z komunikatywnym układem kierowniczym
- Niekrzykliwy design
- Szeroka sieć serwisowa
- Ekran nie ma zbyt dużej skali wyciemnienia
- Zegary bardziej nastawione na wygląd niż na czytelność
- Wersja z gazem nie porywa osiągami