Sprawa 46-letniego kierowcy Land Rovera rozpoczęła się już wcześniej. Policjanci ostatni raz trafili na mężczyznę zaledwie dwa miesiące temu. Wówczas został on zatrzymany za złamanie sądowego zakazu oraz prowadzenie pod wpływem alkoholu. Mimo wielokrotnego łamania prawa sąd odrzucił wtedy wniosek prokuratora o areszt tymczasowy i zastosował wobec oskarżonego jedynie dozór policyjny.
DLA CIEBIEJedna noc. Jedno auto. Jeden prowadzący. Miasto po godzinach. After HOURS by Cupra
Jak się okazało, mężczyzna lekceważąco podchodził do ciążącej na nim kary. Do policji docierały sygnały, że 46-latek w dalszym ciągu wsiada za kierownicę. W ostatni weekend funkcjonariuszom otwockiej drogówki udało się zatrzymać kierującego, na którym ciążyły dwa aktywne zakazy prowadzenia pojazdów: jeden siedmioletni, a drugi – dożywotni.
Co więcej, ma on również odbyć karę 10 miesięcy bezwzględnego więzienia za wcześniejsze łamanie sądowego zakazu. Policjanci, widząc notoryczne łamanie prawa i brak jakiejkolwiek szansy na poprawę zachowania, zatrzymali 46-latka. Za jego zachowanie grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.
Najbardziej kuriozalny jest jednak fakt, że większego problemu w sprawie znów nie widzi Sąd Rejonowy w Otwocku, który kolejny raz postanowił mężczyznę potraktować łagodnie – nie przychylił się do wniosku prokuratora o tymczasowy areszt i podjął decyzję o zwolnieniu 46-latka. W teorii nic więc nie stoi na przeszkodzie, by mężczyzna dalej wsiadał za kierownicę mimo aktywnych zakazów.