Z danych serwisu GdeBenz, które przeanalizował ekonomista Janis Kluge, wynika, że 11 września mniej niż 40 proc. stacji w Sankt Petersburgu oferowało benzynę bez kolejek. Jeszcze w sierpniu podobny komfort miało około 90 proc. kierowców. W praktyce oznacza to, że na blisko połowie punktów paliwa nie było w ogóle.
W okresie 3–9 września Sankt Petersburg był jednym z dużych rosyjskich miast, gdzie sytuacja pogarszała się najszybciej. Kłopoty narastały kilka dni po ataku dronów na rafinerię Kinef – największy taki zakład w północno-zachodniej Rosji i drugi w kraju pod względem mocy przerobowych.
Atak na rafinerię przełożył się na dostawy paliwa
Według danych Agencji Reutera Kinef wytwarza rocznie około 2 mln ton benzyny oraz 7 mln ton oleju napędowego. Po uderzeniu uszkodzone zostały obie instalacje rafineryjne, a 30 sierpnia zakład wstrzymał produkcję.
DLA CIEBIEJedna noc. Jedno auto. Jeden prowadzący. Miasto po godzinach. After HOURS by Cupra
To istotne, bo rafineria Kinef jest kluczowym dostawcą benzyny dla Sankt Petersburga. Jak wskazuje Kluge, kilka dni po ataku na stacjach zaczęły tworzyć się kolejki, a liczba miejsc, gdzie tankowanie było możliwe bez czekania, gwałtownie się skurczyła.
Podobny przebieg wydarzeń widać też w Niżnym Nowogrodzie. 26 sierpnia dron zaatakował rafinerię w Kstowie należącą do Łukoilu, co doprowadziło do awaryjnego wstrzymania przerobu ropy. W rezultacie niemal jedna czwarta stacji w mieście została bez benzyny, a odsetek tych, gdzie można było zatankować bez kolejki, spadł z 80 do 50 proc.
"Kolejki sięgają kilometrów". Relacje kierowców z Sankt Petersburga
W Sankt Petersburgu problem ma być obecnie dotkliwszy niż w poprzedniej fali kryzysu w lipcu – tak sytuację opisuje serwis Fontanka, powołując się na taksówkarzy pracujących w mieście.
Jeden z kierowców relacjonował w rozmowie z The Moscow Times, że "kolejki sięgają kilometrów". Inny przekazywał, że benzyna jest dostępna, ale w ograniczonych ilościach – najłatwiej ma być ją znaleźć na stacjach Gazpromnieftu i Rosnieftu. Według jego relacji na zatankowanie trzeba czasem czekać nawet dwie godziny.
Problemy z zaopatrzeniem potwierdzają władze. Wicegubernator obwodu leningradzkiego ds. rozwoju gospodarczego Jegor Miszczerjakow informował 10 września, że na części stacji zmniejszono dostawy, a w niektórych punktach mogą pojawiać się przerwy w dostępności paliwa.
Jako główny powód wskazał "zakłócenia logistyczne na tle ataków na zakłady rafineryjne". Zaznaczył też, że władze regionu przeszły na "ręczne sterowanie" dostawami paliwa.
W efekcie kierowcy stają przed wyborem: długie oczekiwanie na dostawę cysterną, objeżdżanie kolejnych stacji w poszukiwaniu benzyny albo zakup paliwa po bardzo wysokiej cenie. Według WP Wiadomości na niektórych stacjach litr benzyny ma kosztować nawet 700 rubli, czyli około 31 zł.