Test: Bestune T77 Elegance – cena nie zawsze czyni cuda
Chińscy producenci przyzwyczaili nas do konkurencyjnych cen swoich produktów. Szczególnie agresywną politykę prowadzą marki o enigmatycznych nazwach, które mają najkrótszy staż rynkowy w Europie. Dobrym przykładem jest Bestune T77. Z pozoru wydaje się niezwykle atrakcyjną okazją, ale wystarczy z nim chwilę poobcować, by dojść do wniosku, że to wyjątkowo nieprzemyślany samochód.
Nowe marki z Chin przestały być u nas ewenementem. Pojawiające się jak grzyby po deszczu pozwalają pogubić się zarówno w przynależności koncernowej, jak i nazwach – tak marek, jak i samych modeli. Niestety w wielu przypadkach są to propozycje równie emocjonujące, co wybór robota koszącego. Cóż, tu rządzi pragmatyzm w czystej postaci — sprzedawane w Polsce sportowe auta z Chin można policzyć na palcach jednej ręki. Tym niemniej niemal we wszystkich przypadkach samochody z Państwa Środka dzielą wspólny mianownik w postaci mechanizmu działania — mają przyciągnąć uwagę.
Patrząc na rynek, wielu przedstawicieli z Chin opanowało tę sztukę do perfekcji, ale faktycznie coś sensownego do zaoferowania ma zaledwie garstka. Bestune z modelem T77 raczej do tego grona nie należy. Mało tego – jest to jedno z najgorszych aut, jakimi jeździłem od testu Skywella ET5, czyli czasów, kiedy chińskie marki jeszcze z dużą dozą nieśmiałości stawiały pierwsze kroki na europejskim rynku. Pomyśleć, że było to zaledwie 4 lata temu.
Sytuacji nie ratuje nawet fakt, że samochód jest naprawdę tani, bo cennik po promocji otwiera kwota 90 tys. zł. Podkreślę – 90 tys. zł za kompaktowego SUV-a. Za tę samą cenę możemy mieć… najbogatszą wersję Kii Picanto. Nawet konkurenci z Chin są drożsi. T77 swoją funkcję spełnia wzorowo – kusi niezłą prezencją, pozornie dobrze skrojonym wnętrzem i obszerną listą wyposażenia. Bańka pęka jednak niezwykle szybko, a za nią stoi samochód przestarzały i sprawiający wrażenie zaprojektowanego od niechcenia.
Ale po kolei
Pierwsze (niestety nieliczne) punkty Bestune T77 notuje nadwoziem. Obszerny grill, wyraźne przetłoczenia i mocno ścięta tylna część tworzą niebrzydką bryłę, której proporcje zaburzają jedynie wąsko rozstawione koła, co przypomina nieco pierwszy wypust Poloneza Caro na tzw. wąskim moście. Samochód mierzy 4,5 m wzdłuż, 1,84 m wszerz i 1,61 m wzwyż, czym wpisuje się w klasyczne wymiary kompaktowego SUV-a.
Idąc dalej za plusami, rozstaw osi sięgający 2,68 m zapewnia sporą ilość miejsca w II rzędzie. Jest tu przestronnie, a płaska podłoga zapewni też odpowiedni zapas piątemu pasażerowi. Skoro już o wnętrzu mowa, to kokpit również robi dobre wrażenie. Różnorodność materiałów, wzornictwo, które nie zalatuje nudą i swoiste odstępstwo od niepisanej zasady chińskich aut, wedle której wszystko musi być zamknięte na dotykowych ekranach, stawiają całość w dobrym świetle. Bestune T77 ze sporą liczbą fizycznych przycisków oraz pokręteł, a także klasycznym sterowaniem klimatyzacją daje nadzieję.
Oczywiście znajdziemy tu liczne "inspiracje" czerpane od innych producentów. Tunel środkowy przypomina rombowe kształty charakterystyczne dla DS-a, natomiast panel od klimatyzacji (18 stopni to najniższa możliwa temperatura do ustawienia) wygląda jak żywcem wyjęty z dawnych SsangYongów. A jest tego więcej. Mimo wszystko całość stanowi doskonały przykład tego, jak dobrze Chińczycy opanowali wspomnianą sztukę budowania pierwszego wrażenia.
Czar pryska zaraz po zajęciu miejsca za kierownicą. Na dzień dobry uderza nas charakterystyczny smród taniego plastiku i już wiecie, że imitacje aluminium i drewna wcale nie są największym problemem. Idziemy dalej. Znalezienie odpowiedniej pozycji stanowi wyzwanie z uwagi na fakt, że nie uświadczymy tu poziomej regulacji kolumny kierownicy, a sam fotel jest tak wąski i skrajnie niewygodny, że nawet miejskie trasy męczą. Kolejna niespodzianka czeka przy ustawianiu reszty elementów "pod siebie" — ograniczony zakres regulacji mają też lusterka zewnętrzne, więc nie mogę ich ustawić wedle swoich preferencji.
No dobra, odpalamy. Mam nadzieję, że nie przyjdzie wam się nigdy spieszyć w Bestune’ie, ponieważ multimedia witają was niezwykle długim, aż 15-sekundowym intro na ekranie, zanim wyświetlą cokolwiek innego, a przy tym raczą melodyjką, która cofnie was do czasów oczekiwania na połączenie z odpowiednim działem w urzędzie.
Chcecie wycofać z miejsca? Znów powinniście się uzbroić w cierpliwość, bo system musi dokładnie przemyśleć włączenie kamery i przekazanie obrazu na 12,3-calowy ekran. Nie liczcie przy tym na dobry obraz z kamery, ponieważ widok z tyłu lub z przodu auta pokaże się tylko na 1/3 ekranu. 1/3 będzie zawsze stanowił widok z lotu ptaka, a pozostałą 1/3 wyświetlacza będzie zajmowała grafika z logiem i nazwą marki. Po co? Tego nie wie nikt.
Po powrocie do menu multimediów ostatecznie wolałbym już patrzeć na tę grafikę, ponieważ powiedzieć, że szata graficzna trąci myszką, to jak nie powiedzieć nic. Przedpotopowe grafiki uzupełnione są czcionką, która została żywcem wzięta od Mercedesa. Sam ekran działa bardzo wolno, a czasem wręcz nie reaguje na dotyk. Menu z kolei ułożone jest chaotycznie i zawiera enigmatyczne opcje. Ponadto umożliwia m.in. wyłączenie sygnalizacji niezapiętych pasów na tylnej kanapie czy permanentne wyłączenie systemu ISA.
Z jednej strony to dobra wiadomość, ponieważ system najczęściej pokazuje niewłaściwe wartości, a podczas jazdy na ekspresówce potrafi nagle stwierdzić, że można jechać tu maksymalnie 40 km/h. Od razu dodam, że nie działo się to przy rozjeździe. Z drugiej strony powyższe możliwości oznaczają, że Bestune T77 nie ma pełnej unijnej homologacji (nie ma również obowiązkowego systemu eCall wzywającego pomoc w razie wypadku), co poniekąd tłumaczy jego niską cenę. Najlepiej zresztą od razu wyłączyć wszystkich asystentów jazdy, ponieważ nie było dnia, by na desce nie wyskoczyły mi dotyczące ich błędy.
To niestety wciąż nie koniec gorzkich słów, jakie muszę powiedzieć o wnętrzu i funkcjach T77. O ile obecność fizycznych przełączników jest bezsprzecznie dobrą wiadomością, tak kwestie schowków i półek zostały nie tyle rozwiązane od niechcenia, ile nierozwiązane praktycznie w ogóle. Oprócz jednej lekko wyprofilowanej części mającej prawdopodobnie służyć za wnękę na napoje, nie ma gdzie odłożyć drobiazgów.
Jest co prawda jedna nieduża zamykana skrytka, ale będzie ona wypełniona przez kostkę pozwalającą na łączność multimediów z Android Auto lub Apple CarPlay. System nie został bowiem wyposażony w te przydatne opcje. To rodzi też problem wykorzystania gniazd USB, ponieważ z przodu przygotowano jedno, które zajmuje wspomniana kostka. Trzeba więc albo kupić długi kabel i korzystać z drugiego, tylnego złącza, albo dokupić wtyczkę do gniazda 12V.
Korzystanie z Apple CarPlaya to także niezła przygoda. Producent przygotował bowiem specjalny przycisk do szybkiego przechodzenia do menu auta, z tym że pokrywa się z ikoną dzwonienia CarPlaya, natomiast ekran jest tak mocno przesunięty w kierunku kierowcy, że kierownica zasłania połowę wyświetlacza. Dodatkowo podłokietnik jest tak mocno cofnięty, że gdy chcemy oprzeć na nim łokieć, ten w praktyce ląduje na twardym przycisku do otwierania.
Kwestię wnętrza zakończę bagażnikiem. Spore wymiary zewnętrzne tworzą bowiem złudną nadzieję na pojemny kufer. Nic bardziej mylnego. T77 ma zaledwie 391-litrowy bagażnik – nawet crossovery z segmentu B mogą pochwalić się lepszym wynikiem. Jeśli dobierzecie instalację LPG (a będziecie chcieli to zrobić, o czym za chwilę), koło zapasowe dostanie pokrowiec i wyląduje w bagażniku zabierając sporo miejsca.
Na domiar złego, Bestune ma inny problem, który jest popularny wśród chińskich aut – mianowicie bardzo małą ładowność wynoszącą 375 kg. Wykonując prostą matematykę, wychodzi nam, że jeśli będziemy chcieli jechać autem w pięć osób, to nie tylko nie będziemy mogli zabrać żadnych bagaży, ale pasażerowie będą mogli ważyć średnio nie więcej niż 75 kg.
A nawet jeszcze nie ruszyliśmy z miejsca
Niestety jazda Bestunem T77 nie poprawia jego sytuacji. 7-biegowa skrzynia DCT sprawia wrażenie prototypu na bardzo wczesnym etapie rozwoju. Jest niezwykle powolna, zdarza jej się mocniej szarpnąć lub twardo zmienić bieg, a przy ruszaniu naśladuje początkującego kursanta na prawo jazdy – załączenie sprzęgła trwa wieki, a gdy już do tego dojdzie, dołączenie napędu jest gwałtowne i skokowe. Delikatne, płynne ruszenie graniczy z cudem.
1,5-litrowa jednostka benzynowa ma 160 KM i 258 Nm. Producent nie chwali się czasem przyspieszenia do 100 km/h, ale dynamika (mimo ospałej skrzyni) jest wystarczająca jak na samochód tej klasy. Tym niemniej instalacja gazowa nie została dostosowana do tak astronomicznej mocy i przy pełnym wykorzystaniu potencjału napęd samoczynnie przełącza się na benzynę.
Instalacja LPG mimo wszystko się tu przyda, ponieważ silnik, jak przystało na chińskie konstrukcje, jest wyjątkowo paliwożerny. W kuluarach mówi się, że jest to bliźniacza jednostka 1.5 TSI Volkswagena. Faktycznie może ona być powiązana z niemieckim silnikiem, ponieważ lata temu doszło do zgrzytu między Chińczykami a Niemcami.
Należący do koncernu FAW Bestune w swoim portfolio ma także spółkę joint-venture FAW-Volkswagen, która zajmowała się produkcją niemieckich aut w Państwie Środka. Podczas współpracy odkryto jednak, że Chińczycy stworzyli kopię niemieckiego 1.5. Oczywiście bez zgody i wiedzy Niemców. Tuż przed procesem FAW dokonał wystarczających zmian konstrukcyjnych, by szanse Volkswagena w sądzie były niemal zerowe. Dlatego ostatecznie zarzuty zostały wycofane.
Wracając do spalania – chińskie 1.5 w mieście z trudem schodzi poniżej 11-12 l/100 km. Ze zbliżonymi wartościami trzeba się liczyć na autostradzie. To podobny wynik, jaki osiągałem BMW X5 z 4,4-litrowym V8. Gaz pozwala obniżyć wspomniane wartości o ok. 1-1,5 l/100 km.
Sama jazda T77 nie należy do przyjemnych. Zawieszenie jest źle zestrojone i swoją charakterystyką przypomina wóz drabiniasty. Na nagłych poprzecznych nierównościach tylna oś oparta na belce skrętnej jest mało stabilna, a na progach zwalniających z podwozia dobiega skrzypienie. Układ kierowniczy nie przekazuje zbyt wielu precyzyjnych informacji, a zwrotność również nie należy do mocnych stron Bestune’a.
Na koniec skupię się jeszcze na niezwykle "zaawansowanych systemach bezpieczeństwa i technologiach", którymi chwali się marka na swojej stronie. Zacznijmy od przełomowego adaptacyjnego tempomatu, który działa tylko do prędkości 140 km/h. Moim ulubionym był natomiast asystent parkowania, którego używania kategorycznie odradzam.
Automatyczne parkowanie jest systemem, który możemy obecnie spotkać na liście wyposażenia opcjonalnego większości nowych aut i to niekoniecznie tych z wyższej półki. Gdy jest na pokładzie testowanego auta, z ciekawości lubię sprawdzić jego działanie, żeby zobaczyć, jak producenci radzą sobie z płynnością i intuicyjnością działania. Nigdy nie zdarzyło mi się, bym musiał interweniować. Aż do teraz.
Zaczęło się od tego, że wśród pięciu dostępnych na parkingu miejsc system Bestune’a dopiero za trzecim przejazdem znalazł przestrzeń dla siebie. Dla jasności – każde z miejsc miało podobną szerokość, były nawet takie z wolną przestrzenią po lewej i prawej stronie. Ostatecznie system wybrał miejsce przy słupie.
Żeby zaparkować, musicie cały czas trzymać wciśnięty przycisk – inaczej system przerwie procedurę. Początek zapowiadał się nieźle, ale już przy pierwszej "poprawce" musiałem gwałtownie przerwać parkowanie, ponieważ samochód zaczął się niebezpiecznie zbliżać do słupa. Gdyby nie moja reakcja, z pewnością "skasowałbym" błotnik, drzwi i próg. Udało mi się zatrzymać kilka centymetrów od przeszkody. Tak, wiem że przy korzystaniu z takich rzeczy trzeba zawsze pozostawać czujnym i obserwować otoczenie. Tym niemniej jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, by samochód z taką pewnością siebie pchał się "w przepaść".
Nawet cena tego nie usprawiedliwia
Na papierze wszystko wygląda kusząco. Kompaktowy SUV, niekrótka lista wyposażenia (w standardzie dostajemy m.in. LED-owe reflektory, panoramiczny dach, elektrycznie regulowany fotel kierowcy, podgrzewane przednie fotele, bezkluczykowy dostęp do auta, kamerę cofania i automatyczną klimatyzacja), a to wszystko za jedyne 90 tys. zł. Niestety lista wad tego auta nie usprawiedliwia ceny.
Mimo pozornie bardziej "premiumowej" prezencji, znacznie lepiej od T77 wypada Dacia Duster, która co prawda nie ma tyle miękkich powierzchni, ale jest autem przemyślanym, ergonomicznym i funkcjonalnym. Jeśli podejdzie się do sprawy na chłodno, nawet droższa o 30 tys. zł Škoda Karoq o podobnej mocy nie wypada niekorzystnie, mimo teoretycznie gorszego wyposażenia. Jeśli nie przeszkadza wam 115-konny silnik, wówczas możecie dostać Škodę za 103 tys. zł.
To tylko o 4 tys. zł więcej niż najbogatsza (testowana) odmiana Bestune’a T77 – Elegance, która startuje od 99 tys. zł. Może i czeski SUV nie będzie miał kamery 360 stopni ani automatycznego parkowania, ale na pewno nie będzie próbował doprowadzić do samozniszczenia, silnik swoim pragnieniem nie wydrenuje portfela, a cel podróży osiągniecie bez wizyty u fizjoterapeuty. Na tle Bestune’a nawet inne, dalekie od doskonałości chińskie SUV-y jawią się jako ideały.
Paliwożerny, niewygodny, niedopracowany, przestarzały. Lista niedociągnięć tego auta jest na tyle długa, że nie przykryje jej nawet niska cena. Miejscami można odnieść wrażenie, jakby T77 został stworzony przez ludzi, którzy nigdy nie jeździli autem. Bestune na stronie internetowej pisze o "nowych standardach jakości" w kontekście swoich aut. Jeśli "standardy" mają wyglądać tak, jak w T77, może Bestune powinien zdać sobie sprawę, że rok 2005 mamy już dawno za sobą.
- Dynamiczny silnik
- Przestronny II rząd
- Obsługa podstawowych funkcji za pomocą przycisków
- Niska cena
- Niewygodne fotele
- Przestarzałe i skomplikowane multimedia, które nie zawsze działają
- Android Auto i Apple Car Play wymagają dodatkowej kostki
- Mały bagażnik, jak na tę klasę
- Wysokie zużycie paliwa
- Skrajnie niedopracowany systemy asystujące
- Ospała i szarpiąca skrzynia biegów
- Źle zestrojone zawieszenie
- Niska ładowność
Bestune T77 1.5 | |
|---|---|
Rodzaj napędu | Silnik spalinowy, benzyna |
Pojemność silnika spalinowego | 1498 cm3 |
Liczba cylindrów | 4 ułożonych w rzędzie |
Moc maksymalna | 160 KM |
Moment obrotowy maksymalny | 258 Nm |
Napędzane koła | przednie |
Skrzynia biegów | Automatyczna, 7-biegowa |
Przyspieszenie 0-100 km/h | b.d. |
Prędkość maksymalna | 190 km/h |
Zużycie paliwa WLTP w cyklu mieszanym | 8,3 l/100 km |
Zużycie paliwa zmierzone w mieście | 12,1 l/100 km |
Zużycie paliwa zmierzone na drodze krajowej | 6,5 l/100 km |
Zużycie paliwa zmierzone na drodze ekspresowej | 8,8 l/100 km |
Zużycie paliwa zmierzone na autostradzie | 11,4 l/100 km |
Masa własna (bez kierowcy) | 1515 kg |
Długość pojazdu | 4505 mm |
Wysokość pojazdu | 1615 mm |
Szerokość pojazdu | 1840 mm |
Rozstaw osi | 2680 mm |
Pojemność bagażnika | 391 l |
Cena modelu od | 89 900 zł (po przecenie) |
Cena wersji testowej od | 99 900 zł (po przecenie) |