Zmiany w stosunku do dotychczasowego wydania widać już na pierwszy rzut oka. Nowy Model 3 ma łagodniejszy przód z węższymi reflektorami i gładszym, mocno przeprojektowanym zderzakiem. Inny jest też tylny zderzak, podobnie jak oświetlenie.
Przy okazji Tesla uzupełniła ofertę o nowe opcje wykończenia wnętrza oraz wzory felg. Klienci mogą wybierać spośród dwóch rozmiarów: 18 i 19 cali. Warto odnotować, że nadwozie, jak i felgi są bardziej aerodynamiczne, co owocuje obniżeniem współczynnika oporu powietrza z 0,23 do 0,219.
Niższe opory z pewnością wpłyną na zasięg. Choć Tesla nie podaje jeszcze oficjalnych danych, informuje, że w zależności od wersji wartości wzrosną nawet o 12 proc. To także zasługa poprawionej wydajności napędu i lepszych akumulatorów.
Sporo w kwestii nowości dzieje się też we wnętrzu, gdzie debiutuje przeprojektowany kokpit, nowe boczki drzwi z ambientowym oświetleniem i zmieniona kierownica z przyciskami kierunkowskazów. Kontrowersje budzi za to brak selektora kierunku jazdy, który przeniesiono na... ekran.
Sam ekran jest większy (15,4 cala) i ma węższe ramki. Drugi, 8-calowy zamontowano z tyłu. Dzięki niemu pasażerowie mogą nie tylko przeglądać multimedia, ale i np. kontrolować temperaturę.
Co ciekawe, zwiększyła się też przestrzeń. Zgodnie z deklaracjami, Tesla zabierze teraz na pokład 594 litry bagażu zamiast dotychczasowych 561. O dodatkowych centymetrach w kabinie nic nie wiadomo, choć możliwe, że i tu będzie nieco lepiej.
Szczegółową specyfikację poznamy zapewne za jakiś czas. Póki co producent nie informuje jednoznacznie, kiedy odświeżone wydanie zastąpi dotychczasową wersję.