Mijają już dwa lata odkąd pożegnaliśmy Forda Fiestę. Wszystko wskazuje na to, że jego rywala, Volkswagena Polo, w niedalekiej przyszłości czeka to samo. Szef marki Thomas Schäfer, w rozmowie z magazynem "Auto Motor und Sport", wyjaśnił, że w niższych segmentach utrzymanie wersji spalinowych przestało być opłacalne, co ma bezpośredni związek z zaostrzającymi się wymogami emisji w Unii Europejskiej.
Pierwszy kontakt z Audi Concept C. Kamil Łabanowicz pokazuje przyszłość marki
- Oferowanie nowych modeli benzynowych w klasie Polo i niższych nie ma sensu w świetle przyszłych przepisów dotyczących emisji spalin. Byłyby one zbyt drogie dla naszych klientów. Przyszłość w tym segmencie należy do samochodów elektrycznych - powiedział Schäfer w rozmowie z niemieckim magazynem.
Oznacza to, że obecna generacja Polo jest najprawdopodobniej ostatnią spalinową. Samochód jest w sprzedaży już od ośmiu lat, a lifting został przeprowadzony w 2021 r. Teoretycznie oznaczałoby to, że jego cykl życiowy powoli się kończy, ale nie jest wykluczone, że Niemcy zafundują modelowi w związku jeszcze jedną modernizację, by zachować go w ofercie na kolejne kilka lat.
Schäfer odciął się też od wodoru. Firma nie widzi miejsca dla ogniw paliwowych w modelach wolumenowych. Wskazał na brak dostępnego zielonego wodoru, wysokie koszty i niską efektywność tej technologii. W ocenie marki szybka dekarbonizacja masowych aut wymaga napędu elektrycznego.
Volkswagen już zapowiedział elektryczne Polo. ID. Polo ma zostać pokazane w przyszłym roku. Samochód będzie oczywiście elektryczny i Niemcy już zdradzili pierwsze szczegóły dotyczące napędu. Do wyboru będą cztery warianty mocy - 116 KM, 135 KM, 211 KM i 226 KM (GTI) - oraz dwie wersje akumulatorów - 37 kWh netto (LFP) i 52 kWh netto (NMC). Maksymalny zasięg na jednym ładowaniu ma sięgać 450 km.