Sprawdziłem swój alkomat profesjonalnym sprzętem. Wtedy przestałem mu ufać

W zeszłym roku policjanci zatrzymali ponad 109 tys. nietrzeźwych kierowców na polskich drogach. Teoretycznie łatwo zweryfikować, czy można prowadzić samochód – alkomaty można kupić już za 30 zł. Jak się przekonałem, w praktyce nie można im ufać.

Mój alkomat pokazuje 0,0, ale policyjny sprzęt by się z tym nie zgodziłMój alkomat pokazuje 0,0, ale policyjny sprzęt by się z tym nie zgodził
Źródło zdjęć: © Fot. Michał Zieliński
Michał Zieliński

Zapytajcie któregokolwiek z moich znajomych, a potwierdzą wam, jak panicznie podchodzę do wizji prowadzenia samochodu w przypadku podejrzenia, że mogę nie być całkowicie trzeźwy. Wcale tu nie chodzi o to, że w trakcie imprezy wsiądę do auta i pojadę do sklepu. To poranek następnego dnia budzi u mnie największe wątpliwości. Czy już mogę prowadzić samochód? Czy nie stwarzam zagrożenia? Wreszcie – czy w przypadku kontroli policji nie będę miał problemów?

Ktoś powie, że przecież można samemu ocenić, czy się dobrze czujesz. Pewnie. Problem w tym, że prawo nie bierze pod uwagę samopoczucia kierowcy. Jeśli w organizmie ciągle mamy alkohol, to prowadzimy samochód pod jego wpływem. Spotkanie z policjantami może skończyć się mandatem, grzywną, zakazem prowadzenia pojazdów mechanicznych czy wręcz karą pozbawienia wolności. Kłopoty zaczną się również w przypadku stłuczki, nawet jeśli to nie my ją spowodujemy.

Stąd zawsze wychodzę z założenia, że lepiej odpuścić kilka drinków lub rano wybrać komunikację miejską, niż ryzykować. Jeśli nie mam pewności, sprawdzam się prostym alkomatem. Kosztował kilkadziesiąt złotych, co wydawało się śmiesznym wydatkiem w porównaniu do konsekwencji. Niestety śmieszne są również jego wskazania.

Zasada działania jest prosta. Należy go włączyć, poczekać 10 sekund, aż się uruchomi, a następnie przez 10 sekund dmuchać w ustnik. Urządzenie pokaże ilość alkoholu w wydychanym powietrzu, co pozwala na ocenę, czy można wsiadać za kółko. Sceptycznie podchodząc do jego skuteczności zawsze przyjmowałem zasadę, że dopóki nie widzę dwóch zer, nie wsiadam za kierownicę.

Swój alkomat mogłem porównać z trzema urządzeniami AlcoSense
Swój alkomat mogłem porównać z trzema urządzeniami AlcoSense © Fot. Michał Zieliński

Dopiero niedawno nadarzyła się okazja, by zweryfikować, czy moje przypuszczenia co do małej dokładności mojego urządzenia były słuszne. Spotkałem się z przedstawicielami brytyjskiej firmy AlcoSense produkującej alkomaty. Jej założyciel, kierowca wyścigowy Hunter Abbott, zdradził, że urządzeniami zainteresował się po tym, jak jego kolega, który po weselu "czuł się dobrze", stracił prawo jazdy po kontroli trzeźwości. Pracował jako przedstawiciel handlowy, więc utrata dokumentu wiązała się z wydaleniem z pracy.

Abbott na spotkanie przywiózł zaawansowany alkomat Dräger 9510 używany przez policję i sądy oraz aparaturę pozwalającą na symulowanie wydychanego powietrza. Ustawiliśmy próbę, przy której na komisariacie zobaczylibyśmy 0,2 prom. Następnie sprawdziliśmy wskazania mojego alkomatu. Zależnie od sposobu "dmuchania" pokazywał 0,1 lub 0,5 prom. W pewnym momencie nawet pojawiły się moje oczekiwane dwa zera.

Aparatura pozwalała na wybranie, jak mocno ma "dmuchać"
Aparatura pozwalała na wybranie, jak mocno ma "dmuchać" © Fot. Michał Zieliński

Następnie sprawdziliśmy alkomaty AlcoSense. Wskazania wahały się od 0,207 do 0,208 promila niezależnie od tego, jak mocno aparatura "dmuchała". Nic dziwnego – Abbott podkreślał, że ich flagowy model Ultra jest równie skuteczny, co alkomaty używane podczas kontroli policyjnych na drogach. Niestety kosztują swoje. Najtańszy model to wydatek ponad 500 zł, a najdroższy blisko 1000 zł.

Czy warto? Nie miałem do dyspozycji alkomatów innych producentów, więc nie mogę się wypowiadać o konkurencyjności brytyjskich urządzeń. Na pewno pozytywne wrażenie na mnie zrobiła prostota obsługi i fakt, że pilnują one, by użytkownik "poprawnie" dmuchał. Dzięki temu nie ma ryzyka, że sprzęt zbierze zbyt mało powietrza i pokaże fałszywy wynik, jak to miało miejsce w przypadku mojego prywatnego alkomatu.

Natomiast warto pamiętać, że zbadać się można również na komisariacie policji. Z własnego doświadczenia wiem, że nie na każdym mają alkomaty, dlatego warto zadzwonić wcześniej i się upewnić. Takie badanie jest darmowe i trwa dosłownie moment, a pozwala mieć pewność, że się nie łamie prawa.

Źródło artykułu: WP Autokult
Wybrane dla Ciebie
Polonez ze znikomym przebiegiem na sprzedaż. Cena? Lepiej usiądź
Polonez ze znikomym przebiegiem na sprzedaż. Cena? Lepiej usiądź
Niemcy nie rezygnują z dużych diesli. Uwielbiany silnik wraca do oferty
Niemcy nie rezygnują z dużych diesli. Uwielbiany silnik wraca do oferty
Renault Espace V (2015-2023) – opinie i typowe usterki
Renault Espace V (2015-2023) – opinie i typowe usterki
Ostrzejszy bat na kierowców. Piraci stracą prawo jazdy jeszcze łatwiej niż do tej pory. Prezydent podpisał zmiany
Ostrzejszy bat na kierowców. Piraci stracą prawo jazdy jeszcze łatwiej niż do tej pory. Prezydent podpisał zmiany
Wyższy limit prędkości. Prezydent podpisał. Docenią to mieszkańcy wsi
Wyższy limit prędkości. Prezydent podpisał. Docenią to mieszkańcy wsi
Kierowcy elektryków utrzymają przywileje. Karol Nawrocki podpisał ustawę. Jest nowa data końcowa
Kierowcy elektryków utrzymają przywileje. Karol Nawrocki podpisał ustawę. Jest nowa data końcowa
Zmiany w prawie z podpisem prezydenta. 17-latkowie za kierownicą. Jakie warunki trzeba spełnić?
Zmiany w prawie z podpisem prezydenta. 17-latkowie za kierownicą. Jakie warunki trzeba spełnić?
Jedno paliwo wciąż wyraźnie droższe, ale widać światełko w tunelu. Mamy nowe prognozy
Jedno paliwo wciąż wyraźnie droższe, ale widać światełko w tunelu. Mamy nowe prognozy
Nadciągająca fala tanich części z Chin zagraża niemieckiemu przemysłowi
Nadciągająca fala tanich części z Chin zagraża niemieckiemu przemysłowi
Jest decyzja. Obowiązkowe kaski dla młodych rowerzystów i użytkowników e-hulajnóg z podpisem prezydenta
Jest decyzja. Obowiązkowe kaski dla młodych rowerzystów i użytkowników e-hulajnóg z podpisem prezydenta
Pierwsza jazda prototypem: Cupra Raval VZ - hot hatch naszych czasów
Pierwsza jazda prototypem: Cupra Raval VZ - hot hatch naszych czasów
Polacy oszaleli na punkcie SUV-ów. Te modele wybierali w październiku
Polacy oszaleli na punkcie SUV-ów. Te modele wybierali w październiku
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀