O pierwszych doniesieniach dotyczących ceny Škody Kodiaq pisał pod koniec stycznia Aleksander Ruciński. Wówczas Czesi ograniczyli się do jednej wersji silnikowej, parowanej tylko z jedną wersją wyposażeniową. Za bogato wyposażoną odmianę Selection ze 193-konnym 2.0 TDI i napędem na cztery koła trzeba zapłacić 209,5 tys. zł.
Teraz do cennika wskoczyła kolejna pozycja. Czesi dołożyli do oferty 150-konną odmianę dwulitrowego turbodiesla, który dysponuje tylko napędem na przednią oś. Podobnie jak w mocniejszym wariancie, standardem jest 7-biegowa dwusprzęgłówka DSG. Cena nie spadła niestety znacząco, ponieważ za taką wersję trzeba zapłacić co najmniej 190 850 zł. Co prawda "magiczna granica" nie została przekroczona, ale kwota i tak robi wrażenie.
Škoda ma na swoje usprawiedliwienie solidne wyposażenie odmiany Selection, która jest obecnie jedyną dostępną. Możemy tutaj liczyć m.in. na podgrzewane fotele, elektrycznie sterowane siedzenie kierowcy z pamięcią ustawień, elektrycznie sterowaną klapę bagażnika, bezkluczykowy dostęp do auta, 3-strefową klimatyzację, kamerę cofania, 10-głośnikowy system audio, przyciemniane tylne szyby, 18-calowe felgi czy obszerny pakiet asystentów jazdy.
Wkrótce do oferty powinny dołączyć także wersje benzynowe i hybrydowe oraz więcej odmian wyposażeniowych. Wówczas cena nowego Kodiaqa może kształtować się nieco przystępniej.