Setki osób przed fabryką Tesli. Protest przerodził się w zamieszki
Demonstracja przed fabryką Tesli pod Berlinem zdecydowanie nie należała do najspokojniejszych. Protestujący chcieli wtargnąć do wnętrza budynku, a policja musiała użyć siły, by temu zapobiec.
Wokół gigafabryki Tesli w Grünheide pod Berlinem narosło naprawdę wiele kontrowersji. Plany powiększenia zakładu wywołały głębokie niezadowolenie wśród okolicznych mieszkańców, którzy już wcześniej narzekali na zanieczyszczenia generowane przez placówkę.
Mimo oporu i blokady rozbudowy przez władze Tesla nie ma zamiaru odpuszczać tego tematu. To zaś powoduje protesty, w które zaangażowali się także aktywiści. Największą eskalację napięć mogliśmy obserwować w marcu 2024 r., kiedy to w wyniku sabotażu prace fabryki zostały wstrzymane na osiem dni.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Pierwsza fabryka Tesli w Europie. Elon Musk inwestuje pod Berlinem
Na 10 maja zaplanowano dużą demonstrację przy bramach fabryki, co spowodowało wysłanie pracowników podberlińskiego centrum do domów. Z perspektywy czasu okazało się to dobrą decyzją — protesty, na których zebrało się ok. 800 osób, bardzo szybko przybrały na intensywności.
Pod wieczór uczestnicy próbowali przeprowadzić szturm na teren fabryki, gdzie spotkali się z oporem policji. Według raportu agencji Reutera doszło do starć, w wyniku których pewna liczba protestujących została ranna. Doniesienia te potwierdziła policja.
Chronimy wolność zgromadzeń, ale jesteśmy również odpowiedzialni za porządek publiczny i bezpieczeństwo. Oznacza to, że w razie potrzeby będziemy interweniować.
Demonstracja dotyczyła oczywiście głównie kwestii rozbudowy fabryki, lecz poruszono również temat wydobywania litu, kluczowego surowca do produkcji akumulatorów. Aktywiści zwracali uwagę, że tworzone w tym celu kopalnie generują niewyobrażalne straty dla środowiska.