Grzeją, a potem płaczą. Wielu kierowców popełnia ten błąd
Temat rozgrzewania silnika na biegu jałowym wzbudza wiele dyskusji. Każdy kierowca marzy o tym, aby wsiadać do przyjemnie ciepłego auta. Pytanie tylko, czy jest to zdrowe dla silnika?
Choć przyjemne ciepło w aucie i idealnie czyste szyby mogą kusić, rozgrzewanie samochodu na postoju niesie ze sobą negatywne konsekwencje. Jedną z nich jest większą emisją szkodliwych spalin, ale na tym nie koniec.
Kiedy silnik pracuje na postoju, korzysta z bogatszej mieszanki paliwowej, więc do komór spalania trafia nadmiar paliwa. Skutkiem tego jest powstawanie nagaru, który odkłada się na elementach silnika oraz w układzie dolotowym. Zjawisko to jest szczególnie widoczne w silnikach z bezpośrednim wtryskiem paliwa. Dodatkowo, większa ilość cząstek sadzy może zatykać filtr DPF/GPF.
Test: Ferrari 12Cilindri - prawdziwa wartość V12
Zimny silnik charakteryzuje się niedostatecznie spasowanymi elementami - nadmiar paliwa może przedostawać się przez nieszczelne pierścienie tłokowe, rozcieńczając olej silnikowy.
W połączeniu z wodą kondensującą się na zimnych metalowych powierzchniach, łatwiej o zerwanie ochronnej warstwy oleju, co może zwiększać ryzyko zatarcia silnika. Dodatkowo, zimne elementy rozrządu nie działają optymalnie, co może przyspieszać zużycie łańcucha, ślizgów i kół zębatych.
Nie wszyscy zdają sobie też sprawę, że za rozgrzewanie silnika na postoju, a raczej za stanie z włączonym silnikiem dłużej niż minutę grozi mandat w wysokości 100 zł. W praktyce policja rzadko karze za to przewinienie, co nie oznacza, że powinniśmy łamać prawo.
Najlepszą praktyką niezależnie od pory roku jest rozpoczęcie jazdy zaraz po uruchomieniu silnika. Zimą warto poczekać kilka lub maksymalnie kilkadziesiąt sekund, aby olej został równomiernie rozprowadzony, ale nie powinno to trwać 5-10 minut. Jeśli silnik nie nagrzewa się szybko podczas jazdy, może to oznaczać problem z termostatem, który wymaga dalszej diagnostyki i naprawy.