Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że poruszanie się rowerem po drodze z ograniczeniem prędkości do 120 km/h to skrajna głupota, która w razie wypadku zazwyczaj kończy się śmiercią rowerzysty. Nic dziwnego - różnica mas oraz prędkości pomiędzy pojazdem mechanicznym i jednośladem robi swoje. Nie brakuje jednak osób, które kuszą los, doprowadzając do bardzo niebezpiecznych sytuacji, takich ja ta przedstawiona na poniższym filmie.
WIDEO20191005 rower na S7
Kierowca ledwie uniknął zderzenia, gdyż rowerzysta zachował się bardzo nieprzewidywalnie, wjeżdżając wprost pod koła rozpędzonego samochodu. Całe szczęście, że nikt nie wyprzedzał nagrywającego. Gdyby tak było, sytuacja mogłaby skończyć się tragicznie.
Nie wiemy, czy cyklista postanowił kontynuować swoją podróż ekspresówką pod prąd. Mamy nadzieję, że wyciągnie wnioski z przedstawionej sytuacji i nigdy więcej nie wpadnie już na podobny pomysł. Szkoda tylko, że nie jest to jednostkowy przypadek. Wiele z nich kończy się mniej szczęśliwie niż opisywany.