Przejechali cały Wietnam na "podróbkach podróbek". Dwóch Polaków dotarło dalej niż "Top Gear"

Zainspirowani wielką wyprawą ze słynnego programu, postanowili wybrać się do Azji i powtórzyć trasę z południa na północ Wietnamu. Po trzech tygodniach na śmiertelnie niebezpiecznych drogach stwierdzili, że to jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie.

Zwiedzanie Wietnamu śladami "Top Geara" to łatwiznaZwiedzanie Wietnamu śladami "Top Geara" to łatwizna
Źródło zdjęć: © Fot. Kuba Petlicki
Jakub Tujaka

Przemek i Kuba w styczniu 2018 roku postanowili powtórzyć słynny wyczyn z jednego z odcinków specjalnych programu "Top Gear". Nie mieli jednak za sobą sztabu ludzi, ani wielkiego budżetu. Krótkie przygotowania i w lipcu ruszyli do Azji. Kilka dni temu wrócili z Wietnamu do Polski. Dzięki odwadze i determinacji przejechali na niemal czterdziestoletnich motorkach cały Wietnam. Jak do tego doszło i co ich spotkało po drodze?

Kuba Tujaka Autokult.pl: Decyzja o wyprawie na trzy tygodnie do Wietnamu nie zapada pod wpływem chwili. Jak to wyglądało w waszym przypadku?

Przemek Pytlak: Plan dojrzewał od kilku lat. Co roku obmyślamy i realizujemy trasy motocyklowe, przemierzamy duże odległości na sprzętach turystycznych. Chyba podświadomie szukaliśmy wyzwania i przygody. Zjechanie z utwardzonej drogi w cywilizowanym kraju daje poczucie niepewności, ale prawdziwa adrenalina pojawia się wtedy, kiedy widzisz wypadający zza zakrętu autobus obładowany towarem, który ledwie mieści się na drodze, a ty jedziesz motorkiem za 270 dolarów, chcącym skręcić w trzy strony naraz.

Obraz
© Fot. Przemek Pytlak

Rozmyślanie o wyjeździe do Wietnamu zwykle kończy się na planach. Ale wy poszliście o krok dalej. Jak to wyglądało?

Wszystko wydaje się skomplikowane. A wystarczy kupić wcześniej bilety, wypełnić formularz wizowy i spakować się w plecak. Fora internetowe oferują przydatne informacje. Nasza podróż była trochę "na wariata", ale papiery, szczepionki i ubezpieczenia mieliśmy załatwione. Plan był nakreślony tylko w przypadku dużych spraw jak trasa. Resztę ustalaliśmy na bieżąco.

Obraz
© Fot. Przemek Pytlak

Lądujecie w Wietnamie. Pierwsza rzecz, którą robicie?

Załatwiamy wizę na miesiąc. Później w Ho Chi Minh (dawnym Sajgonie) wiezie nas taksówka do znalezionego chwilę wcześniej hotelu z całodobową recepcją. Nocleg, następnie wycieczka na turystyczno-handlową ulicę Bui Vien w celu kupienia pojazdów. To łatwa sprawa, bo w Wietnamie każdy, kto jest w stanie ustać na nogach, ma skuter lub motocykl, a rozwijający się ruch turystyczny wzbudził u Wietnamczyków chęć zarobienia na turystach. Największym problemem dla nich jest bariera językowa. Nawet właściciele knajp z menu po angielsku nie rozumieją, co chcemy zamówić.

Dopiero jak trafiliśmy na napakowanego Wietnamczyka handlującego pojazdami, który mówił po angielsku, udało nam się z nim dogadać. W ciągu dwóch dni zorganizował dwa pojazdy skrojone na naszą miarę. Chińskie podróbki wietnamskich podróbek Hondy Win idealne nam pasowały. Dla osób niezorientowanych, bardzo przypominają Simsona S51.

Obraz
© Fot. Przemek Pytlak

Sprawdziłem wcześniej instagram Przemka. Po kimś, kto jeździ turystycznym BMW, crossowym KTM i stuntową Hondą, podróbka podróbki brzmi jak żart. Skąd pomysł na taki sprzęt?

Był tani, pomalowany na czarno, miał manualną skrzynię i wyglądał, jakby miał się za chwilę rozpaść. Przygoda to przygoda. W Wietnamie na każdym kroku znajdziesz mechanika z narzędziami, który rozbierze i złoży skuter w mgnieniu oka. Ci ludzie są przyjaźnie nastawieni i chcą uczciwie zarobić na życie.

Wracając do naszych maszyn, tam pojemność około 110 cm3 jest idealna, bo policja czepia się ludzi, którzy jeżdżą powyżej 200 cm3 bez ich prawa jazdy. A tak jeden problem był z głowy. Oprócz tego, jednym z czynników decydujących były chińskie sportowe wydechy. W nocy strzelały "marchewami", a w dzień ich brzmienie poprawiało nam humory.

Obraz
© Fot. Przemek Pytlak

Macie pojazdy i co dalej?

Ruszamy. Najpierw w góry do miejscowości Da Lat słynącej z kwiatów. W górach było chłodno - około 12 stopni. Do tego strome drogi były wyzwaniem dla naszych "koni". Gęsty ruch dawał się we znaki, ale i my dawaliśmy radę. Wszędzie znajdowaliśmy hotel i człowieka, który naprawił kolejnego kapcia.

No właśnie, z czym był największy problem? A co było najlepsze?

Jeśli chodzi o motorki to słabe opony i pełno ostrych przedmiotów na drogach. W Wietnamie panuje duży ruch i to jest niebezpieczne. Trzeba na siebie uważać. Dodatkowo temperatura i wilgotność powietrza, do których trzeba się przyzwyczaić. Najgorszy jednak był ból wywołany niewygodnymi siedzeniami. To on doskwierał najbardziej.

Poza tym specyficzne jedzenie nie do końca przypadło mi do gustu, a także ciężko było znieść ulewny deszcz, który zlał nas w ostatnie 4 dni. Reszta jest super. Widoki wspaniałe, ludzie miło nastawieni do obcych, sporo turystów, duży kontrast pomiędzy biedą i bogactwem.

Obraz
© Fot. Przemek Pytlak

Śledziłem was na Instagramie i rzeczywiście widoki były wspaniałe. Podsumuj proszę wyprawę w liczbach.

Trzy tygodnie jazdy, trzy tysiące kilometrów, niezliczone przygody (zjeżdżaliśmy z sugerowanych przez nawigację dróg i nigdy nie żałowaliśmy), każda noc w innym miejscu, mnóstwo liczba nowych doświadczeń, smaków i rzeka adrenaliny.

Nawigacja, Instagram, bukowanie hoteli. Skąd internet?

Azjaci mają to opanowane. W największej głuszy czy w górach był dobry internet. Za 35 złotych kupuje się kartę startową ważną na miesiąc z wliczonym transferem danych i połączeniami. Z tym nie ma problemu.

Obraz
© Fot. Przemek Pytlak

A jak się ma wasza wyprawa w porównaniu do "Top Geara"?

My pojechaliśmy dalej, bo pod samą chińską granicę. Brytyjczycy zakończyli swój odcinek w Ha Long, czyli miejscu, gdzie jest 1920 wysp. My zapuściliśmy się znacznie dalej na północ. Oczywiście wszystko dało się zrobić szybciej lub wolniej. My np. przez 3 dni odpoczywaliśmy w Hoi An, gdzie było bardzo ładnie, a dziennie przejeżdżaliśmy średnio około 300 km. Jeśli padało lub były problemy, to udawało się zrobić tylko 150 km. Ale my mieliśmy nastawienie na jazdę. Nie braliśmy pod uwagę szczególnego zwiedzania lub leżenia na pięknej plaży. Odpoczynek, zdjęcie i w drogę.

Co później zrobiliście z motorkami?

Sprzedaliśmy za bezcen. Okazało się, że słono za nie przepłaciliśmy, a za pozyskane za nie pieniądze mogliśmy zjeść obiad i zapłacić za hotel. Później samolot do stolicy i powrót przez Chiny do Polski.

Obraz
© Fot. Przemek Pytlak

Na koniec pytanie o kasę. Czy trzeba rozbić bank, żeby zwiedzić Wietnam?

Wystarczy chwile pooszczędzać. Bilety kupione wcześniej wyniosły nas 2300 zł na osobę, a cały budżet na trzytygodniową wyprawę wynosił tysiąc dolarów. Bez oszczędzania da się za to przeżyć w Wietnamie i kupić bestię, na której przejedziemy trzy tysiące kilometrów. Warto dodać, że to nie pieniądze są największym problemem na wyprawie. Zwykle to między jej uczestnikami pojawiają się nieporozumienia. Ja mam to szczęście, że tak bardzo różnimy się z moim przyjacielem Kubą Petlickim, że dogadujemy się bez problemu. To najważniejsze.

Obraz
© Fot. Przemek Pytlak
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
[1/28] Źródło zdjęć: |
Źródło artykułu: WP Autokult
Wybrane dla Ciebie
Ostrzejszy bat na kierowców. Piraci stracą prawo jazdy jeszcze łatwiej niż do tej pory. Prezydent podpisał zmiany
Ostrzejszy bat na kierowców. Piraci stracą prawo jazdy jeszcze łatwiej niż do tej pory. Prezydent podpisał zmiany
Wyższy limit prędkości. Prezydent podpisał. Docenią to mieszkańcy wsi
Wyższy limit prędkości. Prezydent podpisał. Docenią to mieszkańcy wsi
Kierowcy elektryków utrzymają przywileje. Karol Nawrocki podpisał ustawę. Jest nowa data końcowa
Kierowcy elektryków utrzymają przywileje. Karol Nawrocki podpisał ustawę. Jest nowa data końcowa
Zmiany w prawie z podpisem prezydenta. 17-latkowie za kierownicą. Jakie warunki trzeba spełnić?
Zmiany w prawie z podpisem prezydenta. 17-latkowie za kierownicą. Jakie warunki trzeba spełnić?
Jedno paliwo wciąż wyraźnie droższe, ale widać światełko w tunelu. Mamy nowe prognozy
Jedno paliwo wciąż wyraźnie droższe, ale widać światełko w tunelu. Mamy nowe prognozy
Nadciągająca fala tanich części z Chin zagraża niemieckiemu przemysłowi
Nadciągająca fala tanich części z Chin zagraża niemieckiemu przemysłowi
Jest decyzja. Obowiązkowe kaski dla młodych rowerzystów i użytkowników e-hulajnóg z podpisem prezydenta
Jest decyzja. Obowiązkowe kaski dla młodych rowerzystów i użytkowników e-hulajnóg z podpisem prezydenta
Pierwsza jazda prototypem: Cupra Raval VZ - hot hatch naszych czasów
Pierwsza jazda prototypem: Cupra Raval VZ - hot hatch naszych czasów
Polacy oszaleli na punkcie SUV-ów. Te modele wybierali w październiku
Polacy oszaleli na punkcie SUV-ów. Te modele wybierali w październiku
Europa traci konkurencyjność. Fabryki części pracują na granicy opłacalności
Europa traci konkurencyjność. Fabryki części pracują na granicy opłacalności
Pierwsza jazda: Toyota bZ4X – sposób na milion
Pierwsza jazda: Toyota bZ4X – sposób na milion
Jeździł nim znany aktor. Teraz jest na sprzedaż
Jeździł nim znany aktor. Teraz jest na sprzedaż
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀