Na łamach Autokultu poświęciliśmy sporo uwag problemowi pobłażliwego stosunku polskich kierowców do ograniczeń prędkości. Teraz powraca drugi z grzechów, z którym niestety nadal można się powszechnie spotkać na naszych drogach: jazda pod wpływem alkoholu.
W środę 6 listopada ok. godz. 10 rano w samym sercu Warszawy, na ulicy Grzybowskiej, doszło do kolizji. Czarny mercedes-amg z impetem wjechał w taksówkę. Od tego momentu sprawy przybrały dramatyczny obrót. Mężczyzna wypadku co prawda wysiadł z auta, ale po chwili z powrotem wsiadł za kierownicę i podjął próbę ucieczki.
Próba nie była udana. Już po kilkuset metrach czarny SUV uderzył w kolejne auto. Siła uderzenia była tak duża, że potrącone BMW obróciło się o 180 stopni. Mercedes zakończył jazdę niewiele dalej na latarni. W wyniku tej ostatniej kolizji przewrócił jeszcze stojące na chodniku hulajnogi i dwa motocykle.
Przybyła na miejsce policja zbadała trzeźwość kierowcy. W wydychanym powietrzu odnotowano około 1 promila alkoholu.
Na szczęście w wyniku kolizji nikt nie ucierpiał, ale to kolejna bardzo niebezpieczna sytuacja, do której dochodzi na warszawskich drogach w ostatnim czasie. Jak wynika ze statystyk policji, w Polsce coraz więcej kierowców nie przestrzega ograniczeń prędkości oraz prowadzi auta w stanie nietrzeźwości.