BMW serii 3 © WP Autokult

Pierwsza jazda: spalinowe BMW serii 3 (M350 xDrive) – nowe podziały, stare (dobre) BMW

Mateusz Lubczański

Dawno nie spotkałem samochodu, który tak bardzo podzieliłby klientów, a jednocześnie dawał taką radość z jazdy. Nowe BMW serii 3 udowadnia, że motoryzacja nie umiera, ale znacząco ewoluuje.

Stylistyka spalinowego BMW Serii 3 to efekt wprowadzenia przez markę linii samochodów elektrycznych Nowej Klasy (Neue Klasse). Drastyczne odejście od znanej stylistyki dzieli klientów, jest jednocześnie nawiązaniem do Neue Klasse z lat 60., ale i drastycznym wybiegnięciem w przyszłość. Udało się to kiedyś, prawdopodobnie uda się i teraz.

BMW serii 3 straciło jednostki wysokoprężne (znak czasów!), ale zyskało wersję elektryczną. I tutaj pojawia się istotna wiadomość – "spalinówka" i "elektryk" to dwa różne samochody.


WIDEO
Nowe BMW M350 xDrive – świeża twarz, stare (dobre) BMW

Dosłownie – auto spalinowe opracowane jest na gruntownie zmodyfikowanej płycie poprzednika, pojazd elektryczny to już zupełnie nowa konstrukcja z baterią w podłodze. Taki sam zabieg przeprowadzono w Mini. To oznacza, że w każdym wymiarze (rozstaw osi, zwisy z przodu i z tyłu, długość) różnią się od siebie o kilka, kilkanaście milimetrów. Wersje najłatwiej rozróżnić po odległości przedniego koła do drzwi – spalinówka musi pomieścić sześć cylindrów, więc ten wymiar jest nieco większy.

Ale jeśli myślicie, że dużo dzieje się na zewnątrz, poczekajcie na wnętrze – nie ma tu klasycznych zegarów, nie ma klasycznego tunelu środkowego. Od czego zacząć? Kierownica dalej jest gruba (choć już nie tak jak w poprzednich generacjach) i trzeba się do niej (bo są różne wariacje) przyzwyczaić. Wyświetlacz o kształcie rombu ma sprawiać wrażenie nachylonego do kierowcy. Ważne informacje z zegarów wyświetlane są pod szybą – na całej jej szerokości.

BMW serii 3
BMW serii 3 © WP Autokult

Jak to się sprawdza w rzeczywistości? Powiem tak: rewelacyjnie. Nie zwracałem w ogóle uwagi na wyświetlacz środkowy, bo wszystko, czego potrzebowałem, było w zasięgu wzroku. Do tego oprócz zmieniających się podpowiedzi nawigacji na czarnym pasku wskazówki były wyświetlane na szybie. System po prostu wie, co chcecie zobaczyć.

I tutaj ciekawostka – ewidentnie wersja spalinowa dostała tę architekturę z przymusu, bo regulacja kierownicy jest mniejsza niż w elektryku, a sam czarny pasek – węższy. Z drugiej strony w i3 siedzimy na baterii, czyli zdecydowanie wyżej.

BMW serii 3
BMW serii 3 © WP Autokult

Dodajmy do tego, że wyłączenie "pikaczy" bezpieczeństwa jest pod ręką lub można przypisać je do rutynowych zadań – czyli robimy makro, że gdy ruszymy, mają się wyłączyć. Tempomat adaptacyjny reaguje najlepiej na rynku, a auto na trasie można kierować jednym palcem, który trzymamy na kierownicy, by auto wiedziało, że żyjemy – bo zmiana pasów następuje poprzez spojrzenie w lusterko (tak, spojrzenie w lusterko, lecz najpierw auto zapyta nas, czy chcemy taki manewr wykonać).

I pewnie zastanawiacie się – to kolejny komputer na kołach bez dawania radości z jazdy? O nie. Tak bardzo, bardzo nie. Choć na pierwszych jazdach bardzo chciałem przejechać się bazowymi wersjami, producent podstawił do pierwszych jazd topową (na razie) wersję M50 xDrive. Czyli pod maską mamy sześć cylindrów, a pod prawą stopą 443 KM.

BMW serii 3
BMW serii 3 © WP Autokult

To dopiero wejście do rodziny M, ale sprint do setki w 4,1 s daje do myślenia – bo uważam, że wszystko poniżej 5 sekund to już w rękach amatora spore zagrożenie. M350 wyrywa do przodu, nie dostaje zadyszki, strzela z wydechu i robi wszystko to, czego oczekujecie od BMW. To swego rodzaju majstersztyk, który ma klapy w wydechu utrzymujące odpowiednie ciśnienie (by zmniejszyć emisję dwutlenku węgla), ale przy procedurze startowej dmucha w cylindry 1,7 bara.

Jednak nie wiem, czy nie większego wrażenia robi to, jak to auto trzyma się drogi i komunikuje się z kierowcą. Z jednej strony to zasługa świetnych foteli i pozycji za kierownicą. Z drugiej – świetnie wyważonego podwozia i współpracy stabilizatorów i dyferencjałów, przez co M350 nie chce się odkleić od drogi. Może dlatego producent przygotowuje tryb do zarzucania tyłem – bo stworzył tak "klejące się" auto, że trzeba je odklejać od asfaltu elektroniką.

BMW serii 3
BMW serii 3 © WP Autokult

Osoby odpowiedzialne za projekt nowej Serii 3 przyznały, że celem było – jak zwykle zresztą – stworzenie najbardziej sportowego samochodu w swoim segmencie. Znów się udało. Oczywiście, zdania na temat stylistyki są podzielone. Elektroniki w kabinie można nie lubić. Przeklinać wysuwane klamki, mały bagażnik i klasycznie dla Serii 3: brak miejsca z tyłu. Ale jeśli w dobie samochodów elektrycznych, bez emocji, w dobie napływu elektryków bez polotu i sensu, można zrobić tak fajne auto jak nowa Seria 3, może nie wszystko jest stracone. A przed nami jeszcze mocniejsze M3!

  • BMW serii 3
  • BMW serii 3
  • BMW serii 3
  • BMW serii 3
  • BMW serii 3
  • BMW serii 3
  • BMW serii 3
  • BMW serii 3
  • BMW serii 3
  • BMW serii 3
  • BMW serii 3
[1/11] BMW serii 3 Źródło zdjęć: © WP Autokult
Wybrane dla Ciebie