O samochodzie zrobiło się głośno za sprawą instagramowego profilu retrolamborghini, który opublikował zdjęcia fioletowego lambo, nonszalancko porzuconego w garażu pod stertą śmieci.
Z pewnością nie jest to miły widok dla fanów motoryzacji. Tym bardziej, że mówimy o wydaniu SE30 stworzonym na 30-lecie marki i limitowanym do zaledwie 150 egzemplarzy.
Jak można wywnioskować z opisu fotografii, auto należy do pewnego Szweda, który prawdopodobnie jest świadom tego, co posiada, ale ma dość luźne podejście do pieniędzy.
Podobno ofertę złożył mu sam Zlatan Ibrahimović, słynący z zamiłowania do superaut. Był też chętny z USA twierdzący, że to pierwsze SE30, w dodatku wyprodukowane przez jego ojca. Zaproponował 1,2 mln dolarów, ale właściciel odmówił.
Trudno powiedzieć, ile prawdy jest w nieoficjalnych historiach o potencjalnych kupcach. Pewnym jest jednak, że tajemniczy Szwed nieprzesadnie przejmuje się stanem tego unikatu. Niewykluczone, że wciąż czeka na odpowiedni moment. Diablo SE30, nawet takie spod sterty śmieci, nie straci już bowiem na wartości.