Citroën w pierwszej kolejności postanowił pokazać światu wariant elektryczny. ë‑C3 został zaprezentowany w październiku 2023 r., a w Polsce dostępny jest już od 110 650 złotych. To on miał być odpowiedzią Stellantis na wojnę cenową wytoczoną przez chińskich producentów, a także modelem, który stanie w szranki m.in. z Renault 5 czy Volkswagenem ID.2.
Nie samymi elektrykami Stellantis jednak żyje. Teraz światło dzienne ujrzał Citroën C3, czyli spalinowy bliźniak modelu z dodatkowym "ë". Czwarta generacja tego modelu debiutuje już więc w pełni.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Citroën ë-C4 – wreszcie jest bez sensu!
Nad wewnętrzną i zewnętrzną stylistyką nie ma co się zbytnio rozwodzić — kto widział wersję ë‑C3, widział także i C3. I tak naprawdę możemy tak powiedzieć o wszystkim, poza zawartością pod maską.
Poziomem wejściowym będzie dobrze znana turbodoładowana jednostka PureTech o pojemności 1,2 litra i mocy 100 KM sprzężona z 6-stopniowym manualem. Drugą opcją jest hybryda, również oferująca kierowcy 100 KM. W tym przypadku za jej obsługę odpowiada automatyczna dwusprzęgłowa skrzynia ë-DCS6, zintegrowana z elektrycznym motorem.
Najmocniejszym uderzeniem ze strony Citroëna bez wątpienia jest jednak cena nowego modelu. Według oficjalnej informacji prasowej Citroën C3 będzie bowiem dostępny już od 14 990 euro, co w przeliczeniu daje nam mniej więcej 64 tys. zł. Próżno zakładać, że dokładnie taką cenę będzie mieć to auto w Polsce, lecz na cennik będziemy musieli jeszcze trochę poczekać.
Nawet jeżeli nowe C3 będzie dostępne za lekko mniej niż 70 tys. zł, będzie to naprawdę niezły rezultat. Mówimy przecież o całkowicie nowym samochodzie, który zaoferuje wiele ciekawych rozwiązań mechanicznych, technologicznych, a także 100 KM mocy. No to jak, będzie hit?